Bez kategorii

Beata Pawlikowska „Blondynka na Czarnym Lądzie”

Zapiski z podróży po Tanzanii. Autorka znajduje się na safari, gdzie całkiem przypadkowo spotyka Michała. Michał ma kompleksy, nie wierzy w siebie, terapeuta poleca mu udział w safari. Czy nastawienie Michała do życia ulegnie zmianie? Jaka rolę odegra w tym Afryka? Czy autorka i Michał się zaprzyjaźnią?

Książka jest ciekawa, jednak zabrakło mi jakby w niej samej Afryki. Za dużo było Michała i jego wyimaginowanych problemów. Poza tym autorka była jakby wszystkowiedząca, wszystko wiedziała lepiej, zawsze wiedziała, jak się zachować. Brak było mi spontaniczności, chęci do odkrywania czegoś nowego. Oczekiwałam więcej opowieści o samej Afryce, ludziach i zwierzętach, przyrodzie. No nie wiem, czegoś bardziej klimatycznego…

Bez kategorii

Laura Kneidl „Someone new”

To moje ponowne spotkanie z twórczością p. Laury Kneidl. Po raz kolejny porusza ona ważne tematy ze swobodą i otwartością, o które nie tak łatwo we współczesnym świecie.

Micah właśnie zaczęła studia prawnicze i wyprowadziła się z domu do nowego mieszkania kupionego jej przez rodziców. Wprawdzie ma do nich żal, ze odtrącili jej bliźniaczego brata, na wieść o jego homoseksualizmie, ale wciąż ufa, ze może uda jej się odnaleźć brata, który uciekł z domu i doprowadzić do zgody z rodzicami. Micah poznaje także sąsiada Juliana, który od razu jej się podoba. Oboje zaprzyjaźniają się i widać, że w powietrzu „wisi” też większe uczucie, na drodze któremu stoi tajemnicza przeszłość Juliana. Czy Micah uda się poznać jego tajemnicę i odnaleźć swojego zaginionego brata?

Tak jak wyżej napisałam autorka pisze otwarcie o tematach tabu. Ja pierwszy raz spotkałam się w prozie z tematyką LGTB. Podoba mi się podejście młodych do tych tematów. Starsi, ich rodzice, powinni się od nich uczyć. My także dostajemy lekcję tolerancji. Choć przyznam otwarcie, ze zakończenie minie zaskoczyło, ale było ono dla także jakby „to much”. Chętnie przeczytam też kolejną książkę z tej serii poświęconą Auriemu i Cassie- współlokatorom Juliana.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Jaguar.

Nowa strona startowa

https://wydawnictwo-jaguar.pl/embed/#?secret=odMVaPTRN4

Bez kategorii

Bianca Iosivoni „First last song”

Jest to ostatnia, czwarta pozycja z serii „First”. Poprzednich książek nie czytałam. Dotarła do mnie ostatnia. Całkiem przyjemna lektura dal młodzieży i tzw. young adult. Zostajemy przeniesieni w świat jednego z amerykańskich college’ów, gdzie poznajemy grupę młodych ludzi. Głównymi bohaterami są Mason i Grace, którzy wprawdzie widują się w tej właśnie paczce, jednak nie przepadają za sobą. Wszystko zaczyna się powoli zmieniać, gdy Mason zostaje osobistym trenerem Grace, która postanawia popracować trochę nad kondycja, aby zadowolić aspiracje swojej matki. Matka zgłosiła ją do kolejnego konkursu piękności. Po raz kolejny Mason i Grace spotykają się, gdy Grace zostaje wokalistką w zespole, w którym gra Mason. Czy tym dwojgu będzie pisana wspólna przyszłość?

Książka naprawdę przesympatyczna, miło się czyta. Romas w rytmie popularnych przebojów bardzo mi się spodobał. Często robiłam sobie przystanek w trakcie czytania, aby odsłuchać tej, czy innej piosenki tam się pojawiającej. Muszę przyznać, że nie tylko akcja książki trzyma w napięciu, ale także owe piosenki idealnie dobrane do niej. Z książki przebija optymizm i wiara, że dzięki miłości i pomocy przyjaciół można odyskać wiarę w siebie i własne możliwości, a także odnaleźć własne miejsce na ziemi. O tym, że nie trzeba się poddawać, a rozwiązania problemów są naprawdę blisko, czasem tam, gdzie się ich nie spodziewamy. Polecam Wam tę książkę i jeśli mi się uda chętnie przeczytam pozostałe części.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Jaguar.

Bez kategorii

Jörg Bartel „Dzieci, koty i kłopoty”

Urywki zżycia sympatycznej rodziny Bartelów pokazywanych z perspektywy głowy rodziny Jörga zbliżającego sie do pięćdziesiątki normalnego faceta z żoną, dwójką dzieci i dwójką kotów. Państwo Bartelowie mieszkają w Niemczech w Mühl nad Rurą, małym miasteczku w Nadrenii. Klimaty podobne do tych mi znanych, bowiem sama mieszkam w Niemczech już od wielu lat. Na osiedlu Heimaterde, przy ulicy Kolumba niewiele sie dzieje. Trzeba kupić nową kuchnię, bo stara ledwo zipie. Dzieci dorastają i objawiają swoje charaktery. Autor postanawia rzucić palenie i pojawia sie problem z dodatkowymi kilogramami… Do tego przeurocza parka kotów, które stale sprawiają kłopoty. Autor z humorem przedstawia codzienne życie przeciętnej rodziny. Mnie była, jak pisałam dość bliska, jednak nie wiem, czy w realiach polskich nadal to by się sprawdziło. Część zabawnych sytuacji można moim zdaniem zrozumieć jedynie z tutejszej perspektywy. Także słowne gierki autora mogą być niezrozumiałe dla Polaków. Czyta sie całkiem fajnie, brak jednak tej książce uniwersalizmu.

Bez kategorii

George Orwell „Folwark zwierzęcy”. Adaptacja i ilustracje Odyr.

Pora na kolejne spotkanie z klasyką literatury i na kolejny komiks. Tym razem „Folwark zwierzęcy” George’a Orwella zilustrowany przez brazylijskiego ilustratora Odyra. Komiks w całości namalowany, co dla komiksu jest dość wyjątkowe. Komiks kojarzy sie wszak z kreską i rysunkiem. Podziwiam ogrom pracy autora. Komiks namalowany robi wielkie wrażenie. Jest utrzymany w realistycznym stylu malowania takim, jaki panowała za czasów powstawania powieści. Kojarzy sie także nieco z plakatem tamtych czasów.

Nie wiem, jak wy, ale pamiętam, jak ta książka miała posmak lektury zakazanej. Pamiętam, ze wtedy czytałam ją w także w formie komiksowej. Nie pamiętam, jakie to było wydanie. Jednak lektura tej pozycji robi wrażenie. Także dzisiaj. Zwierzęta w jednym z angielskich folwarków przejęły władze. Podzieliły sie rolami. Świnie, jako najmądrzejsze zaczęły wszystko organizować. Jednak władza łączy sie także z korupcją, wykorzystaniem jej do własnych celów. Książka utrzymana w konwencji bajki obnaża odwieczne mechanizmy władzy. Mocna lektura.

Za udostępnienie książki dziękuję wydawnictwu Jaguar.

Bez kategorii

Harper Lee „Zabić drozda” Adaptacja i ilustracje Fred Fordham

Nie wiem jak Wy, ale ja lubię czytać komiksy. Lubię czytać obrazem. Dlatego z wielką przyjemnością przeczytałam tę pozycję. Ilustrator Fred Fordham wykonał kawał naprawdę dobrej roboty. Ilustracje przenoszą nas w lata 30 do małego miasteczka na amerykańskim południu. Podoba mi się stonowana kolorystyka i oszczędna kreska autora utrzymana w klimacie tamtych czasów. Dzięki temu możemy skupić się na przedstawionej historii. „Zabić drozda” to jedna z najwybitniejszych powieści ostatniego wieku. Poznajemy dwójkę dzieci: 8 letnią Smyk i jej brata Jema, a także przyjaciela Dilla. Beztroski świat dzieciństwa… Jednak w tym świecie dzieci poznają już, że jest on podzielony ze względu na pochodzenie społeczne, czy kolor skory. Sympatia do kogoś musi zostać „przefiltrowana” przez społeczne konwenanse i uprzedzenia. Dzieci są bardzo związane z ojcem, adwokatem Atticusem Finchem i z czarnoskórą służącą Calpurnią. Atticus podjmuje się obrony młodego czarnoskórego mężczyzny oskarżonego o gwałt na białej kobiecie. Czy istnieje sprawiedliwość dla czarnoskórych? Jako obrońca czarnoskórego ma przeciw sobie całe miasteczko. A jak zachowają się jego dzieci? Mamy tu ukazane z perspektywy dziecka stosunki społeczne na amerykańskim południu w latach 30stych ubiegłego wieku. Dziecka, które potrafi zrozumieć, które nie jest jeszcze wyrachowane, a wszystko widzi i czuje sercem. Choć trzeba przyznać, że dzieci te żyją w takim, a nie innym domu, to ich ojciec nauczył ich tolerancji i zrozumienia dla innych.

Książka czytała sie szybko i przyjemnie mimo ważkich tematów w niej poruszanych. Tematów uniwersalnych i wcale nie przestarzałych, zwłaszcza w obliczu ostatnich doniesień o zamieszkach w Stanach Zjednoczonych spowodowanych nierównym traktowaniem ludności afroamerykańskiej.

Myślę, ze ten komiks to także znakomita lektura dla młodszej publiczności.

Za udostępnienie lektury dziękuję wydawnictwu Jaguar. Fotosy książki pochodzą również ze strony wydawnictwa.

Bez kategorii

Susanne Kaloff „Angst ist nichts für Feiglinge. Mein Exit aus der Panik”

Witajcie! Dziś mam dal Was recenzję książki, którą przeczytałam w oryginale. Rzadko czytam coś po niemiecku. Wyjątek robię dla pozycji, których oryginalnym językiem jest niemiecki. Susanne Kaloff jest popularną dziennikarką piszącą do znanych niemieckich gazet. Wydała tez kilka poradników. Tym razem pisze o strachu, atakach paniki i zaburzeniach lękowych, na które sama cierpi praktycznie od zawsze. Nigdy, jak do tej pory nie odważyła się o tym napisać, a jest to drugi po alkoholizmie najbardziej rozpowszechniony problem w społeczeństwie.

Początkowo myślałam, ze to książka nie dla mnie. Że skierowana jest właśnie do tej grupy osób, która cierpi na te schorzenia. Jednak historia opisana w książce może być ciekawa dla każdego. Bo właśnie jest to osobista historia pani Kaloff opowiedziana z jej perspektywy, tak, jak opowiada sie przyjaciółce. Nie znajdziemy tu suchych naukowych wywodów, wyników badań i innych nieciekawych fragmentów. Mamy za to bardziej obraz zwyczajnego człowieka, niedoskonałego, próbującego zrozumieć, co się z nim dzieje. Mimo wszystko odnajdzie się w tym zwykły człowiek.

Bez kategorii

Joanna Jurgała-Jureczka „Kossakowie. Biały Mazur”

To moja pierwsza pozycja na temat rodzinny Kossaków. Napisana z pieczołowitością- widać, ze autorka nie od dziś zajmuje się tym tematem- jak sama napisała od 25 lat jest badaczką dziejów tej zasłużonej dla Polski rodziny. Na kartach książki znajdziemy zatem dzieje rodziny i wspaniałych postaci: braci Tadeusza i Wojciecha Kossaków i ich dzieci: Zofii Kossak Szczuckiej Szatkowskiej, Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej, Magdaleny Samozwaniec, Jerzego Kossaka. Gdzieś przemkną też inne znane postaci: dziadek Juliusz Kossak, Witkacy… Autorka pokazuje ich nam jako zwykłych ludzi z ich dobrymi i złymi cechami. Ich żony i mężów, dzieci, zwyczajne życie, które często nie było łatwe. Widać jednak, iż ród Kossaków żył z pasją, podejmował wszystkie wyzwania, jakie rzucało mu życie, by żyć do końca, by tak jak w tytule nawet u schyłku balu, jakim jest życie podjąć ostatni wysiłek i zatańczyć białego mazura. To taniec dla najbardziej wytrwałych, tańczony na zakończenie balu, podejmowany przez tych, którzy bawili się aż do samego końca.

Jak dla mnie książka ciekawa, choć czytała się ogromnie powoli. Niektóre pasaże bardzo się dłużyły. Mam nieco żal do autorki, że poświęciła większą część książki Zofii Kossak Szczuckiej Szatkowskiej. Przecież i inne postaci były bardzo ciekawe. Razi też maniera ciągłego powracania właśnie do Zofii i do tego, jak na coś się zapatrywała. Gdy np. autorka pisze o Magdalenie Samozwaniec, wciąż w tle pojawia się Zofia. Podobnie jest i z innymi osobami. Myślę, że każda postać zasługuje na to, żeby potraktować ją samodzielnie.

Bez kategorii

I.M.Darkss „121 łez”

Witajcie! 

Zapraszam na recenzję książki „121 łez”. Już sam tytuł zapowiada, że nie będzie to łatwa lektura. Emily zmaga się z ciężką przeszłością- czy pozwoli ona jej na stworzenie dobrego nowego związku? Książka rozpoczyna się w momencie, gdy Emily postanawia skoczyć z mostu i zakończyć swoje życie… Na szczęście odnajduje ją Derek i ratuje od pochopnego czynu. Dokładnie rok później to Emily ratuje życie Derekowi i jego młodszemu bratu, ocalając ich z rozbitego w wypadku samochodu. Derek zakochuje się w Emily, jednak z jakiś powodów dziewczyna go unika. Co czai się w jej przeszłości i czym przyjdzie obojgu się zmierzyć?

Książka zmierzyła się trudną tematyką, jednak psychologicznie wydaje się być bardzo wiarygodna. Jednak wydaje się, jakby autorka pisała nieco schematycznie, brak płynności w narracji, problemy pojawiają się jakby po koleji, po kolei odgrywamy karty i dowiadujemy się, co się dzieje. To tak jakby autorka „odhaczała” je jeden pod drugim. Na plus trzeba podać, że bohaterowie są bardzo sympatyczni i wiarygodni. Jako czytelniczka przez cały czas kibicowałam ich związkowi, czekając na szczęśliwe zakończenie. I zgodnie z oczekiwaniami szczęśliwe zakończenie się pojawiło. Bardzo oryginalne i ciekawe- brawo za takie zakończenie! Ogólnie uważam, iż książka jest godna polecenia.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i s-ka.

Bez kategorii

Grzegorz Musiał „Ja Tamara. Powieść o Tamarze Łempickiej”

Witajcie! Mam dziś dla Was recenzję bardzo ciekawej powieści o znanej polskiej malarce z okresu międzywojennego Tamarze Łempickiej, czołowej twórczyni stylu art deco. Być może każda z Was pamięta ten obraz?

Jest to autoportret Tamary, która, jak na kobiety tamtego czasu przystało pozuje w samochodzie.

Tamara tworzyła w Paryżu w czasach rewolucji kulturowej: szalonego jazzu i swingu, dadaizmu, sztuki wyzwolonej, wyzwolonych kobiet, ale także w czasach gdy rodził się stalinizm i faszyzm w Europie. Tamara na własnej skórze przeżyła rewolucję bolszewicką, mieszkała i wychowywała się bowiem w St. Petersburgu, Moskwie i Warszawie. Cudem udaje jej się uciec z Rosji i ocalić swoją rodzinę. Cena tej ucieczki jest jednak bardzo wysoka, bo tak naprawdę już nigdy jej rodzina nie potrafi zapomnieć o tamtych wydarzeniach. Powoli oddalają sie od siebie z mężem, a córka jej nie akceptuje. Tamara odnajduje się w sztuce, podąża własną drogą, jednak aby sie przebić w świecie sztuki potrzebny jest nie tylko talent. Wokół Tamary urasta aura skandalu, czy zasłużenie? Czy kiedyś jednak nie zacznie jej to ciążyć, czy nie zapragnie żyć spokojnym życiem? Książka skupia sie na początkowym okresie życia i twórczości Tamary, kończy w momencie, gdy Tamara ucieka z zagrożonej wojną Europy do Ameryki.

Książka jest pełna życia- napisana w pierwszej osobie jest jakby manifestem twórczym i życiowym samej autorki. Tak jak sugeruje tytuł autorka mówi własnym językiem- Ja, Tamara. Książka jest pisana z jej własnej perspektywy, gdy po latach wspomina swoje bogate życie. Dosłownie zanurzamy się w atmosferę tamtych lat, czujemy wspólnie z autorką i bohaterką tych wydarzeń jej rozterki i wybory jakich musiała dokonać. Książka pełna pasji, pełna zycia. Jeśli macie ochotę poczuć atmosferę Paryża tamtych lat to serdecznie polecam.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Zysk i s-ka.