
Słuchajcie, jak wzięłam się za tę książkę to od razu wiedziałam, że długo mi się z nią zejdzie. Z jednej strony tempo mojego czytania bardzo spadło, z drugiej nie spodziewałam się czegoś bardzo zajmującego. Gdy była moda na Bridget Jones, jakieś 20 lat temu, jakoś nie wpadły mi te książki do ręki. Oglądałam za to pierwszy film i nie powiem, był bardzo zabawny. Nawiązanie do Jane Austin było nawet ciekawe.
Tym razem zaintrygowała mnie fabuła, a także rozterki bohaterki, ponieważ jest w moim wieku. Bridget została wdową i próbuje sobie poradzić w życiu sama z dwójką dzieci. Na szczęście nie ma problemów finansowych, nie jest kompletnie samotna, ma grono przyjaciół na których może liczyć, a także pomóc mamy. Jednak serce chciałoby znów się zakochać by po prostu mieć tę drugą osobę. Bridget wpada w wir randek … internetowych jak przystało na obecne czasy. Czy jednak nie szuka czegoś daleko, co jest blisko?
Przyjemna lektura, jednak nie wciąga. Jest wesoło a czasem i refleksyjnie.
Książka jest lustrem naszych czasów.
Za lekturę dziękuję wydawnictwu Zysk i s-ka.















