Bez kategorii

Carl Sagan “Odmiany doświadczenia naukowego”.

Jak widzicie ostatnio czytam tylko na czytniku. Tempo czytania jest u mnie raczej ślimacze, tempo pisania recenzji zdecydowanie jeszcze bardziej ślimacze. Ale czy czyta się na wyścigi? W moim przypadku dawno przestałam się tym stresować. Nie założeń typu przeczytam ileś tam książek na miesiąc, czy na rok. Pewnie tak pozostanie.

A wracając do książki to są to zapisy wykładów uniwersyteckich Carla Sagans z lat 80tych- próba odpowiedzi na pytanie o istnienie Boga. Autor poszukuje tej odpowiedzi w różnych aspektach naukowych, historycznych, czy socjologicznych. Przede wszystkim jednak jest kilka różnych definicji Boga. I tak naprawdę nie wiadomo czego ludzie tak naprawdę szukają. Rozważania autora są naprawdę ciekawe i choć w wielu momentach nie potrafiłam podążyć za jego tokiem myślenia, to uważam, że była to lektura wartościowa. I tak naprawdę, odpowiedzi na to pytanie musimy udzielić sobie sami.

Bez kategorii

Helen Fielding “Bridget Jones. Szalejąc za facetem”.

Słuchajcie, jak wzięłam się za tę książkę to od razu wiedziałam, że długo mi się z nią zejdzie. Z jednej strony tempo mojego czytania bardzo spadło, z drugiej nie spodziewałam się czegoś bardzo zajmującego. Gdy była moda na Bridget Jones, jakieś 20 lat temu, jakoś nie wpadły mi te książki do ręki. Oglądałam za to pierwszy film i nie powiem, był bardzo zabawny. Nawiązanie do Jane Austin było nawet ciekawe.

Tym razem zaintrygowała mnie fabuła, a także rozterki bohaterki, ponieważ jest w moim wieku. Bridget została wdową i próbuje sobie poradzić w życiu sama z dwójką dzieci. Na szczęście nie ma problemów finansowych, nie jest kompletnie samotna, ma grono przyjaciół na których może liczyć, a także pomóc mamy. Jednak serce chciałoby znów się zakochać by po prostu mieć tę drugą osobę. Bridget wpada w wir randek … internetowych jak przystało na obecne czasy. Czy jednak nie szuka czegoś daleko, co jest blisko?

Przyjemna lektura, jednak nie wciąga. Jest wesoło a czasem i refleksyjnie.

Książka jest lustrem naszych czasów.

Za lekturę dziękuję wydawnictwu Zysk i s-ka.

Bez kategorii

Dawid Sowilo „Od nowa. Masz tylko jedno życie!”

Czy czytujecie książki poradnikowe? Przyznam, że zdarza mi się. A więc nie jest tego zbyt wiele. Książkę tę otrzymałam w wersji elektronicznej do recenzji dzięki uprzejmości autora.

Poradnik ten chce dopomóc Wam do prowadzenia lepszego życia i zrealizowania marzeń. Chodzi przede wszystkim o plany finansowe, np. Założenie własnej działalności. Autor dość dokładnie omawia zalety i wady różnych typów własnej działalności. Natomiast aby zrealizować marzenia trzeba najpierw przyjrzeć się samemu sobie, swoim na nawykom, postrzeganiu samego siebie, a także stanowi własnego zdrowia psychicznego i fizycznego. Oba te aspekty wzajemnie się wspierają i przenikają. Właśnie ta część poradnika zainteresowała mnie najbardziej. I to właśnie. Z tej części przejęłam najwięcej dla siebie. Wszystko napisane jest przystępnym i prostym językiem.

Polecam.

Bez kategorii

Ada Kussowska “O, Ida!”

Ciekawa byłam tej książki bardzo. Jak w polskich realiach sprawdzi się taki format? Romans w korporacji z mocnym wątkiem erotycznym? Sprawdził się naprawdę dobrze. Czytało się bardzo fajnie, choć nie brak tej książce tematów, które znam sama bardzo dobrze. Jak ułożyć sobie życie po 30 mając na koncie zranienia wewnętrzne, emocjonalne blokady i po prostu strach przed otwarciem się na drugiego człowieka? Bo tak naprawdę każda z tych trzech bohaterek musi mierzyć się właśnie z tymi samymi, podobnymi problemami.

Trzy przyjaciółki: Ida, Berni i Natalia pracują razem w jednej korporacji w centrum Katowic. Niespodziewanie firmę przejmuje niemieckie kierownictwo, które oczywiście postanawia odwiedzić filię w Polsce. Jeden z szefów niepokojąco pociąga idę jako mężczyzna. To przyciąganie jest wzajemne. Ale czy ten romans może się udać? Czy nie pojawia się przez to problemy w pracy? Koleżanki Idy także poznają kogoś, jednak nie do końca potrafią się przed nimi otworzyć. Wszystko wydaje się tak trudne i skomplikowane. A może znają się jednak jakieś rozwiązania?

Książkę szczerze polecam, choć nie przeczytałam jej szybko, ale to raczej ogólny problem z moim czasem ostatnio.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.

Bez kategorii

Anna Klejzerowicz „Kuźnia przeklętych”.

Nie jestem ogromną fanką kryminałów. Rzadko kiedy akcja potrafi mnie wciągnąć, zakończenie też mało zaskakuje. Krótko mówiąc: zwykle wieje nudą.

„Kuźnia przeklętych” niestety też mnie nie do końca porwała. Czytała się niestety bardzo powoli. Sympatyczni bohaterowie, ale akcja była niestety bardzo przeciętna. W starej kuźni na w Kryszewie, na przedmieściach Gdańska znaleziono zwłoki młodego radnego. Kto stoi za tym zabójstwem? Jakie znaczenie na przy tym historia miasteczka i tej podupadłej starej kuźni? Miejscowa redaktorka gazety próbuje na własną rękę rozwikłać zagadkę. Pomagają jej życzliwi mieszkańcy, koleżanka z gazety, a także… policja.

Niestety w książce zabrakło napięcia. Czytało się ledwie letnio, bez zacięcia. Na plus, jak już napisałam wcześniej, są sympatyczni bohaterowie, a także koloryt lokalny- wspaniałe zakorzenienie akcji w historii miejsca. Wprawdzie sama nie pochodzę z tego regionu, ale było naprawdę ciekawie poznać historię tych okolic.

Za książkę dziękują wydawnictwu Purple Book.

Bez kategorii

Dagmara Zielant-Woś „Lato drugich szans“.

W końcówce jesieni i na początku zimy przeczytałam pozycje, której akcja dzieje się latem. A jednak nie jest to pozycja z gatunku: lekki, letni romans. Pojawiają się tutaj ważkie i trudne tematy, które zostały potraktowane z należytą uwagą. Odrzucenie przez matkę, przemoc w małżeństwie, rozwód, choroba nowotworowa to problemy, z którymi muszą mierzyć się nasi bohaterowie.

Scott i Iris poznają się jako młodzi ludzie. Iris jest siostrą najlepszego przyjaciela Scotta- Holdena. Młodzi natychmiast się w sobie zakochują i planują wspólną przyszłość. Jednak ich drogi się rozchodzą i każde z nich znajduje innego partnera. Scott jest po rozwodzie i praktycznie sam wychowuje dwie małe córeczki, dodatkowo pozostając w konflikcie z byłą żoną. Iris żyje w związku z przemocowym mężem . Spotykają się po 10 latach, gdy Iris odchodzi od męża i potrzebuje pomocy. Czy stare uczucie ma szansę na nowo odżyć?

Książka mimo trudnych tematów emanuje optymizmem i jest napisana z ogromnym wyczuciem i ciepłem. Czuć w niej też mimo wszystko atmosferę lata i swobody. Czyta się świetnie.

Zdjęcie już na tle choinki! Książkę postanowiłam zostawić w jednym z regałów, w których można wymieniać się książkami. Niech znajdzie kolejnego czytelnika!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Nova Res.

Bez kategorii

Nikki Erlick „Miara życia”.

Pewnie każdy i każda z nas zastanawia się czasem, jak długo będzie żyć. A co by było gdybyśmy nagle dostali gotową odpowiedź? Ten niesamowity pomysł stał się zalążkiem tej książki. Muszę przyznać, że autorce udało się znaleźć naprawdę coś oryginalnego, co od początku może zaciekawić czytelnika. Pewnego dnia w marcu cała ludzkość , wszyscy, którzy ukończyli 22 lata otrzymują tajemnicze pudełka z napisem: Miara życia. Po ich otworzeniu okazuje się, że są w nich sznurki, dzięki którym można się dowiedzieć o długości swojego życia. Oczywiście wywołuje to rewolucję w życiu wszystkich ludzi. My możemy obserwować kilka wybranych osób na terenie Stanów Zjednoczonych. Mamy tu naprawdę ciekawy przekrój społeczny i etniczny. Od kandydata na prezydenta po zwykłych żołnierzy, architekta czy nauczycielkę. Każdy z nich ma różnej długości sznurek, jest także osoba, która pudełka nie otworzyła. Generalnie świat zaczyna się dzielić na długo- i krótkosznurkowców. Oczywiście ci drudzy są traktowani gorzej, jako że i tak długość ich życia jest przecież ograniczona.

Książka jest ciekawa i ciekawym zabiegiem jest oglądanie wydarzeń z perspektywy wielu osób. Jest to książka o tym jak coś może podzielić świat, skłonić ludzi do dyskryminacji a zarazem także dyskusji o tym, co czyni z nas ludźmi. Skłania do myślenia.

Książkę przeczytałam w wersji elektronicznej dzięki uprzejmości wydawnictwa Sonia Drąga.

Bez kategorii

Michelle Good „Pięcioro małych Indian“.

Z kim wam się kojarzy Indianin? Wolny człowiek przemierzający na mustangu prerie Ameryki? Polujący na bizony, strzelający z łuku? Mieszka w tipi. Synonim wolności? Po przeczytaniu tej książki zaczęłam zastanawiać się jak to jest ze mną. Owszem w Polsce ta tematyka nie jest aż tak obecna, jednak warto zweryfikować swoje wyobrażenie o rdzennym mieszkańcu Ameryki.

Książka jest naprawdę mocna i nieraz wymagała ode mnie silnych nerwów, bowiem wywołuje silne emocje. Nie zdawałam sobie sprawy jak wiele wycierpieli rdzenni mieszkańcy w Kanadzie. A gdy cierpienie dotyka dzieci tym bardziej trudno przejść wobec tego zupełnie obojętnie. Książka zajmuje się losem 5 ciu rdzennych mieszkańców Kanady, którzy jako dzieci w latach 40 tych i 50 tych ubiegłego wieku zostali przymusowo odebrani rodzicom i skierowani do tzw. szkół indiańskich prowadzonych przez Kościół katolicki. Doświadczali tam poniżeń, wyszydzeń, fizycznej i seksualnej przemocy. Wraz z osiągnięciem dorosłości zostali po prostu wydaleni ze szkoły i musieli sobie radzić zupełnie sami. Tylko dzięki wzajemnej pomocy i solidarności zdołali odnaleźć się w dorosłym życiu, ale doznania z dzieciństwa miały niestety negatywny wpływ na całe życie, w którym trudno jest się im odnaleźć. Mimo całego smutnego balastu książka niesie w sobie jednak optymizm: dumę z własnego dziedzictwa, solidarność, wzajemne wsparcie. Miejmy nadzieję, że takie wydarzenia już nigdy się nie powtórzą.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Sonia Drąga.

Bez kategorii

Abiola Bello „Miłość w krainie czarów”.

Całkiem niedawno wpadła mi w ręce ta urocza powieść dla starszej młodzieży. Czyta się ją jak bajkę i nawet już sam tytuł wprowadza nas w bajkowy klimat. Do tego czas i miejsce akcji w urokliwej przedświątecznej, bożonarodzeniowej scenerii nastraja bardzo optymistycznie. W zasadzie nie mam tej książce nic do zarzucenia.

Ariel i Trey tak w zasadzie znają się tylko przelotnie. Chodzą do tej samej szkoły i czasem spotykają się na jakiej imprezce. Ariel jest utalentowana plastycznie i marzy o nauce w słynnej uczelni plastycznej, do której uczęszczał także jej niedawno zmarły ojciec. Trey dodatkowo pomaga w księgarni swoich rodziców o poetyckiej nazwie Kraina Czarów. Niestety jest ona na skraju upadłości. Trey, który nigdy nie był zbyt przywiązany do sklepu rodziców, odkrywa nagle, że jest on dla niego jednak ważny i nie godzi się na to, żeby ot tak, po prostu zniknął. Z pomocą Ariel postanawiają go uratować. Właśnie to budzi wśród nich uczucia. Ale oczywiście po drodze nie obejdzie się bez przeszkód, takich jak np. zazdrosna dziewczyna Treya… Czy wszystko dobrze się skończy?

Przeurocza historia, opisana z ogromnym ciepłem i fantazją. Tu każda osoba zasługuje na szacunek i drugą szansę. Dostrzegamy wartość przyjaźni i rodzinnych więzi. Książka nie tylko dla młodych ale dla każdego. Do tego przeurocza bożonarodzeniowa atmosfera, dodatkowo wzmocniona playlistami piosenek świątecznych głównych bohaterów. Czyta się to jak bajkę. Polecam ogromnie.

Książkę do recenzji otrzymałam od wydawnictwa Literackiego.

Bez kategorii

J.R.R Tolkien „Listy Świętego Mikołaja”.

„Listy Świętego Mikołaja” to autentyczne listy, jakie znany pisarz pisał do swoich dzieci na przełomie 20 lat. To dla nich przemieniał się w Świętego Mikołaja i wymyślał zabawne opowieści z bieguna północnego. Na biegunie północnym mieszkają także elfy, niedźwiedź polarny, inne niedźwiadki a także bardzo niebezpieczne gobliny. Autor wymyślił także wydarzenia z przeszłości i całą historię Świętego Mikołaja. Wszystkie te listy opatrywał także własnoręcznie rysowanymi rysunkami. Wymyślił także specjalny alfabet jaskiniowy. Wszystkie te i oryginalne materiały zobaczymy na kartach książki. Są kolorowe i bardzo dopracowane. Na pewno trzeba podziwiać wyobraźnię autora, ale pewnie ona nikogo nie dziwi, znamy przecież jego „poważne” dzieła. Z książki przebija miłość do dzieci. To listy pisane przez Świętego Mikołaja i jego pomocników, a tak naprawdę przez ojca dla dzieci. Chce on im pokazać świat i nauczyć tego, co dobre. A jak wiadomo, najlepiej nauczyć się przez zabawę. Książka jest ucztą nie tylko czytelniczą ale także dla oczu. Przepiękna.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i s-ka.