
Witajcie! Mam dziś dla Was recenzję bardzo ciekawej powieści o znanej polskiej malarce z okresu międzywojennego Tamarze Łempickiej, czołowej twórczyni stylu art deco. Być może każda z Was pamięta ten obraz?

Jest to autoportret Tamary, która, jak na kobiety tamtego czasu przystało pozuje w samochodzie.
Tamara tworzyła w Paryżu w czasach rewolucji kulturowej: szalonego jazzu i swingu, dadaizmu, sztuki wyzwolonej, wyzwolonych kobiet, ale także w czasach gdy rodził się stalinizm i faszyzm w Europie. Tamara na własnej skórze przeżyła rewolucję bolszewicką, mieszkała i wychowywała się bowiem w St. Petersburgu, Moskwie i Warszawie. Cudem udaje jej się uciec z Rosji i ocalić swoją rodzinę. Cena tej ucieczki jest jednak bardzo wysoka, bo tak naprawdę już nigdy jej rodzina nie potrafi zapomnieć o tamtych wydarzeniach. Powoli oddalają sie od siebie z mężem, a córka jej nie akceptuje. Tamara odnajduje się w sztuce, podąża własną drogą, jednak aby sie przebić w świecie sztuki potrzebny jest nie tylko talent. Wokół Tamary urasta aura skandalu, czy zasłużenie? Czy kiedyś jednak nie zacznie jej to ciążyć, czy nie zapragnie żyć spokojnym życiem? Książka skupia sie na początkowym okresie życia i twórczości Tamary, kończy w momencie, gdy Tamara ucieka z zagrożonej wojną Europy do Ameryki.
Książka jest pełna życia- napisana w pierwszej osobie jest jakby manifestem twórczym i życiowym samej autorki. Tak jak sugeruje tytuł autorka mówi własnym językiem- Ja, Tamara. Książka jest pisana z jej własnej perspektywy, gdy po latach wspomina swoje bogate życie. Dosłownie zanurzamy się w atmosferę tamtych lat, czujemy wspólnie z autorką i bohaterką tych wydarzeń jej rozterki i wybory jakich musiała dokonać. Książka pełna pasji, pełna zycia. Jeśli macie ochotę poczuć atmosferę Paryża tamtych lat to serdecznie polecam.
Książkę otrzymałam od wydawnictwa Zysk i s-ka.













