
Wizja Ameryki przyszłości. Co roku, na początku maja odbywa się tu Wielki Marsz. Bierze w nim udział 100. chłopców, którzy maszerują nieprzerwanie, aż u mety pozostanie tylko jeden. Marsz odbywa się w towarzystwie wojska, chłopców, którzy n ie dają rady dalej iść po prostu zastrzelaja. Wraz uz głównym bohaterem Rayem Garatty przeżywamy cały marsz, poznajemy jego innych uczestników i dramaturgię wydarzeń, jak rozgrywa się miedzy nimi. Kto zostanie tym jedynym, który dojdzie aż do samego końca i otrzyma obiecana nagrodę? Jakie pobudki skłoniły tych chłopców do udziału w morderczych zawodach? Co dzieje się na trasie, czy istnieje możliwość, ze mogą się zaprzyjaznic?
Mocna książka, trzyma w napięciu od początku do końca, podziwiam autora, który potrafił od początku do końca rozwinąć dramaturgię wydarzeń i utrzymać czytelnika w napięciu. Trudno uwierzyć w taka wizje przyszłości. Nie wiem, czy to horror, czy sf, ale myślę, ze książka warta jest uwagi.











