Wszystko

Stos nienajnowszy…

Az dziwnie to napisac, ale ostatnio pokazywalam wam zakupowo- nabytkowe nowosci w sierpniu… Nie kupowalam wiele ostatnio. Sporo w domu jestem, nie wyjezdzam… Czasem cos wymienie, albo pozycze. Biore udzial w roznych wymiankach. Ale oto co mi sie pozyskac udalo:

1. Hanna Szymanderska „Dania z anegdota”

2. Dorothea Benton Frank ” Czar milosci”

3. Stieg Larson „Mezczyzni, ktorzy nienawidza kobiet”- moze nie uwierzycie, ale jeszcze nie czytalam…

4. Magdalena Parys „Tunel”

5. Monika Richardson, Lidia Popiel „Polki na bursztynowym szlaku”

6. Julia Child „Gotuj z Julia”

7. „Listy milosne”

Sporo kupilam w tym czasie ksiazek kucharskich i okolokucharskich, ale to juz raczej nie do pokazania tutaj 😉 Ksiazki kucharskie naprawde mnie ostatnio fascynuja 🙂 

Wszystko

Francis Scott Fitzgerald „Ostatni z wielkich”

 Niewielka rozmiarowo ksiazeczka jest zaledwie poczatkiem powiesci, ktora nie zostala ukonczona przez autora. Ostatani z wielkich- tytulowy bohater to Monroe Stahr- producent filomwy w Holywoodzie lat 30stych. Juz samo nazwisko czytane z godnie z niemiecka wymowa oznacza jego status- gwiazda. (Bohater jest z pochodzenia Zydem) Gwiazda, ktora sie nie ujawnia, genialany czlowiek filmu, dzieki ktoremu filmy odnosza sukcesy. Tytan pracy i cudowne dziecko- zawsze wie, czego dokonac, bezkompromisowo forusuje swoje zdanie. Wszystko mu sie udaje… No prawie- ten 35cio latek stoi na skaraju wlasnej smierci, zapracowuje sie na smierc. Jego zona zmarla, a on nie potrafii sie z tego otrzasnac. Wreszcie poznaje kobiete, ktora moglaby go przywrocic do zycia, jednak… Historie Monroe’a opowiada Cecylia- corka jego najwiekszego przeciwnika, ktora sama jest w nim zakochana po uszy…

Uwielbiam proze Fitzgeralda. Ma w sobie tyle elegancji, powiew minionych epok i zawsze jakis wewnetrzny konflikt. Szkoda, ze powiesc nie zostala dopisana do konca. Pozostaly notatki i szkice, z ktorych dowiadujemy sie, jaki bedzie ciag dalszy.

Na podstawie ksiazki nakrecono w 1975 r. film w rezyserii Elii Kazana, z Robertem De Niro w roli glownej, oraz z cala plejada rownie znakomitych aktorow: Jack Nickolson, Tony Curtis, Robert Mitchum. Domyslam sie, ze musi byc dobry. Ale chyba jednak mam marne szanse, zeby go obejrzec…

Wszystko

Krzysztof Mazurek „Podroz na lisciu bazylii”

Po ksiazke siegnelam zachecona recenzja w jakiejs gazecie dla pan. I rzeczywiscie: jest to ksiazka osadzona w nurcie literatury dla kobiet. Choc pojawiaja sie w niej tez watki podroznicze, mocno dzis popularne watki kulinarne, a nade wszystko kryminalna afera! Acha i oczywiscie romans- wszystko napisane calkiem zgrabnie i gladko- podobal mi sie nieco „zadumany” styl autora. Dobre czytadlo na popoludniowe gorace godziny. Z przyjemoscia czytalam opisy wloskich miast, czy greckich wysp. Sama pewnie niezbyt szybko sie tam wybiore 😉 Watek kryminalny naprawde „zgrabny” i jak dla mnie bardzo czytelny, a brak czytelnosci i nadmierne skomplikowanie fabuly to, niestety, w wielu wspolczesnych kryminalach powazna wada. Happy end moze troche na wyrost, ale czemu wlasciwie nie??? Fajne czytadlo 🙂

O tresci: Marinna, bibliotekarka po trzydziestce wygyrywa konkurs kulianarny i w nagrode wyjezdza do Toskanii, gdzie z grupka innych zwyciezcow pod okiem Giorgia- kuchennego mistrza- zglebia tajniki wloskiej kuchnii. Z Giorgiem zbiliza ja pokrewienstwo dusz, a moze szansa na cos wiecej, wspolnie spedzaja wieczory dyskutujac o kuchni i o zyciu… Pewnego ranka jednak Giorgio zostaje znaleziony martwy na podlodze swej kuchni. Marianna byla osoba, ktora jako ostatnia widziala go zywego. Postanawia zglebic zagadke jego smierci- czy nie „zaplatana” jest w to sycylijska mafia? Wraz z Marianna podrozujemy do Bolonii, Genui, na Sycylie, do Grecji a potem w okolice Krakowa. Podrozujemy tez w czasie 🙂

Polecam! I jeszcze raz napisze: fajne czytadlo! 🙂

Wszystko

Carlos Ruiz Zafon „Marina”

Marina - Carlos Ruiz Zafón Znow jestesmy w Barcelonie. Znow, bo kilka lat temu oczywiscie, jak prawie wszyscy przeczytalam „Cien wiatru”. „Marina” moim zdaniem jest lepsza. Bardziej delikatna, przepelniona watkiem kobiecym. Tytulowa Marina sprawia, ze w ksiazce pojawiaja sie tez watki egzysencjalne i filozoficzne.

Czas akcji- lata 70te dwudziestego wieku. Bohaterowie- mlody Oskar- uczen renomowanego Liceum z internatem na wskros samotny i Marina rownie samotna, co on, samotnie skrywajaca swoja tejemnice. Jednak polaczyla ich tajemnica o wiele bardziej nieprzewidywalna i makabryczna, niz mozna by przypuszczac. Paczatek tej „przygody” zaczyna sie na… cmentarzu…

Horror napisany z wielkim wyczuciem. Wciaga oczywiscie i czyta sie te ksiazke jednym tchem. Bardzo podobal mi sie zabieg opowiesci w opowiesci- wydarzenia relacjonuja rozne osoby, a my widzimy je z coraz to nowych perspektyw. Koncowka, choc nie zaskakuje zmusza do przemyslen.

Polecam! Ksiazke przeczytalam w ramach tej akcji: Wedrujaca ksiazka Dianie dziekuje za zaorganizowanie fajnej akcji 🙂

A tutaj jeszcze, o czym poprzednio zapomnialam, zdjecia z moim prezentem, jaki przygotowalam dla smerfetki w  ramach Sabinkowej Majowki Kryminalnej.



 

Wszystko

Hurra- paczka majowkowa przybyla!!!!!!

I prezentowala sie po otworzeniu tak:

Paczke otrzymalam od mooly. I choc nadawczyni nie podpisala sie blogowym nickiem moja przepastna glowa przypomniala sobie dane adresowe, poniewaz mialam juz wielka przyjemnosc uczestniczyc w wymiane z mooly- ale wymiana odbyla sie w odwrotna strone- czyli ode mnie do mooly- Zobaczcie tutaj:

Paczka ze swietnymi dwoma ksiazkami i cala masa slodyczy ( a mialam sie odchudzac 😉 ). Acha a zakladka jest trojwymiarowa, czego niestety nie udalo sie uwiecznic na zdjeciu, choc moze jak zalozycie okulary 3d, to kto wie… 😉

Dziekuje Marzenie za swietna paczke a sabince za kolejna swietna wymianke i lece sie zapisac na nastepna! 🙂

Tutaj adres do wymiankowej stronki: http://wakacyjna.blogspot.de/

PS: Wlasnie wrocilam z urlopu i czeka juz do napisana recnezja „Mariny”

Wszystko

Stanislaw Dygat „Jezioro Bodenskie”

  Jakis czas temu zwiedzalam okolice nad jeziorem Bodenskiem- jezioro jest piekne, bardzo mi sie tam podobalo. Ksiazka tez, choc z tytulowym jeziorem ma niewiele wspolnego. Jest to wspaniala pozycja literatury polskiej. Napisana w latach od 1942 do 1946 r. Wydana po wojnie. Bohaterem jest Polak o francuskich korzeniach, ktory wojne spedza w obozie dla internowanych cudzoziemcow. Oboz ten miesci sie w budynki szkolnym w Konstancji nad Jeziorem Bodenskim. Okolica piekna, jednak zamkniecie na ograniczonej przestrzeni, ta sama waska grupa osob widywana codzien zmusza autora do wszelakich refleksji na temat zycia ogolem, a w szczegolnosci do istoty polskosci, do kondycji Polski na tle innych narodow. Mamy tez refleksje na temat romantycznej tradycji polskiej literatury, wspomnienia z przedwojennej Warszawy, rozwazania o milosci i wolnosci. Widzimy indywidualne losy innych bohaterow, fascynacje narratora roznymi kobietami, a nade wszystko pragnienie przerwania tego zamkniecia, wyrwania sie znow na wolnosc. Piekna lektura, na pewno nielatwa, ale dajaca czytelnikowi wiele.

Mimo wszytsko chyba jednak cos z atmosfery Jeziora Bodenskiego posiada- zapamietalam je jako mgliste i dalekie… i pelne zadumy.

Recenzja skromna, ale kto chcialby sie wglebic w rozne aspekty tej lektury, to zapraszam do roznych polonistcznych opracowan 😉

A tu jedna z kluczowych scen z filmu J.Zaroskiego z 1985 r.

Wszystko

Ewa Stec „Klub Matek Swatek”

 Tyle dobrego sie naczytalam w necie o tej ksiazce, ze zabawna, pelna humoru, ciekawa, ze warto przeczytac… Czy aby na pewno? Bo ja z lektury tej ksiazki nie wynioslam nic. Rozrywka tez byla dla mnie niestety watpliwa. Prze wieksza czesc tej ksiazki po prostu sie… nudzilam… Jak nie przez cala. Fabula zupelnie mnie nie zajela, gaszcz postaci irytowal, a juz kryminalna koncowka zupelnie wyprowadzila z rownowagi. Z obledem w oczach probowalam zrozumiec kto jest kim i jak to wszystko dopasowac, albo kiedy jeszcze „kot znow zostanie odwrocony ogonem”… Zakoncze moze moja liste zazalen co do tej ksiazki i skupie sie krotkim streszczniu tresci dla zainteresowanych. Nie widze sensu w dalszym obnazaniu brakow tej ksiazki.

Ania jest nauczycielka po trzydziestce, ktora wlasnie wyprowadzila sie z rodzinnego domu do nowo kupionego mieszkania. Nie ma rodziny, jest singielka. Ten wlasnie fakt niepokoji jej matke, ktora z grupa przyjaciolek zrzeszonych w tzw. Klubie Matek Swatek postanawia dopomoc Ani w znalezieniu ” wymarzonego krolewicza”. Jednak pomoc ta zdaje sie raczej wszystko jeszcze bardziej komplikowac…

Polecam tylko tym, ktorzy lubia takie klimaty…

Wszystko

Lucy Maud Montgomery „Ania z Szumiacych Topoli”.

Okładka Montgomery Lucy Maud - Ania z Szumiących Topoli

Za kazdym razem, jak juz „wpadne” w swiat Ani to w ogole nie chce z niego wychodzic- taki uroczo staroswiecki, a jednoczesnie wspolczesny…

Tym razem Ania jest juz dorosla kobieta- stateczna nauczycielka w szkole w Somerside, narzeczona Gilberta. Ania musi czekac 3 lata, az Gilbert ukonczy swoje studia medyczne. Przez te 3 lata zamieszkuje w Szumiacych Toplach, naucza, poznaje nowych „Przyjaciol Jozefa” i inne ciekawe osobistosci. Ksiazka jest jakby zbiorem luzno powiazanych opowiadan o ludziach w Sommerside, ktore laczy oczywiscie osoba Ani. Urocze gospodynie- wdowy ciocia Kasia i ciocia Misia, ich gosposia Rebeka Dew, mala dziewczynka Elzbieta z sasiectwa, Julianna Brook- kolezanka-nauczycielka Ani, Paulina Gerson i wiele, wiele innych wyraziscie zarysowanych postaci, ktore spotyka Ania. Historie pelne ciepla i humoru. Historie, dzieki, ktorym odzyskuje sie wiare w zycie 😉 Optymizm to to co wlasnie w ksiazkach o Ani cenie najbardziej. W „Ani z szumiacych Topoli” moze nieco zabraklo mi Gilberta- jest on praktycznie nieobecny, a szkoda, bo przeciez zawsze znakomicie sie z Ania uzupelniali. Ale to moze jedyny „mankament” ksiazki. Ciekawie czyta sie tez listy Ani do Gilberta. Sztuka pisania listow przeciez juz powoli podupada…

Wszystko

Irwin Shaw „Wieczor w Bizancjum”

Ksiazke skonczylam czytac juz kilka dni temu, jednak ostatnio prawdziwy kolowrot mam i na niczym sie skupic nie moge. A teraz jeszcze weekendowy wyjazd zupelnie mnie pozbawil czasu na blogowanie. Wyjaz cudny byl- no nie dziwota przy takiej pogodzie?
Ale wracajac do ksiazki, to podobala mi sie, choc nie zauwazylam w niej jakiejs wyraznej akcji- ot, „zwykle” zycie producenta filmowego, ktory po kilku latach zawodowej przerwy, na festiwalu w Cannes probuje wrocic do filmowego swiatka. Pojawiaja sie reminiscencje z przeszlosci i chwila zastanowienia co dalej. Ksiazka napisana ladnym jezykiem, taka, ktora i nam nakazuje przystanac i zastanowic sie nad swoim zyciem- nad tym co najwazniejsze i nad tym, co dalej…

Bardzo podobal mi sie tytul pelen klasycznych i historycznych odniesien.

Dzis notka nieco krotka, ale poprawie sie 😉

Wszystko

Paulo Coelho „Alchemik”

 Jakas dekade temu, gdy ksiazke te „nalezalo” przeczytac jakos nigdy nie wpadla mi rece. Za to przeczytalam wowczas „Nad brzegiem rzeki Piedry siadlam i plakalam” oraz „Weronika postanawia umrzec”. Pierwsza podobala mi sie, druga juz znacznie mniej. Potem byl „Pielgrzym”, przez ktorego przebrnelam, tylko dlatego, ze zawsze czytam kazda ksiazke do konca.

„Alchemik” mysle, ze te dekade temu byl naprawde nowatorski. Potem tego typu ksiazek narabilo sie bez liku i to, co bylo kiedys swieze i ciekawe dzis jest juz tylko niewyrazna szybka  w zamzanej ze starosci latarni. Ksiazka opisuje losy andaluzyjskiego pasterza, ktory poszukuje swojej Wlasnej Legendy- chce odnalesc to, co liczy sie zyciu- podoza za swoim snem w poszukiwaniu wielkiego skarbu na innym konytnencie.

Mysle, ze warto bylo sie zapoznac z ta „legenda” na zasadzie, chce wiedziec o czym dyskusja, zanim sie wypowiem. W ksiazce najmniej podobala mi sie warstwa jezykowa. „Finezyjne” zdania wydaja sie sztuczne, a juz samo okreslenie „Wlasna Legenda” jak dla mnie jest dziwne i niepotrzebnie egzaltowane- przeciez mozna powiedziec prosciej i prawdziwiej… wlasna droga, wlasny sposob na zycie itp. Nie wiem, czemu sluzy to tworzenie wlasnego nazewnictwa i ideologii.

Polecac lub nie polecac nie musze 😉

Kasiutceonline serdecznie dziekuje za ksiazke 🙂