Avery Corman „Kramer kontra Kramer”

Kawal dobrze napisanej literatury- powsciagliwa narracja jak najbardziej przybliza problem. Brawo dla autora za niesamowicie wspaniale rozwiniety zmysl obserwacji i poglebiona psychologicznie analize bohaterow. Poznajemy na pozor normalna rodzine- taka jakich wiele bylo te 40- 30 lat temu (Ksiazka zostala wydana po raz pierwszy w 1977 r.) Tata pracujacy w wydawnictwie, mama w domu z dzieckiem- 3 letnim chlopcem. Mama- Joanna nudzi sie, nie potrafi odnalesc w jednostajnej codziennosci z dzieckiem, w infantylnych dniach i zabawach, ktore nie sa odpowiednie dla doroslego. Chce pojsc do pracy, ale spotyka sie ze sprzeciwem meza. Kobieta podejmuje desperacki krok i pewnego dnia po prostu pakuje manatki, wychodzi zostawiajac dawne zycie za soba… Ted Kramer zostaje z dzieckiem i na nowo organizuje ich zycie… Gdy wydaje sie, ze juz wszytsko sie ulozylo Joanna wraca zadajac „zwrotu” syna…
Ksiazka napisana dobrze- bardzo wiarygodnie. Ja ze swej strony potrafilam zrozumiec nude i zniechecenie Joanny, a potem desperackie wysilki Teda, by wlasnemu dziecku stowrzyc jak najbardziej normalny dom bez matki. Emocje powsciagliwie wyrazane w narracji powstaja jednak u czytelnika- kilka razy chce sie potrzasnac jednym, czy drugim bohaterem ksiazki pytajac: Co ty robisz, dlaczego?
Polecam!
Jeszcze tylko krotka zajawka filmu nagrodzonego Oskarami z 1979. Mloda Meryl Streep- czyz nie jest piekna 😉
A tegoroczne Oskary juz niedlugo 🙂
Wyzwaniowo
6stego stycznia oficjalnie zakonczylo sie „moje” wyzwanie Bracie, siostro… rodzino. Jednak jakis czas temu nastapila jego reanimacja i reaktywacja,a zawdzieczam to Bujaczkowi, ktora zgodzila sie je dalej poprowadzic. Ja od pewnego czasu nie czuje sie na silach. Obiecalam zrobic liste przeczytanaych lektur i nijak nie moge z nia ruszyc do przodu. Mam nadzieje, ze wyzwanie nadal sie bedzie wam podobac. Bujaczkowi dziekuje za wspaniala inicjatywe i pomoc, oraz zycze powodzenia!
Przy moim wspoludziale powstalo tez wyzwanie Literatura palce lizac- kulinaria w ksiazkach. Tutaj wspomagam manieczytania. Mam nadzieje, ze czeka nas tam sporo smacznej literatury.
Zachecam was do udzialu w obu wyzwanaich 🙂
PS: Jesli ktos ma ochote zapraszam do mojego kulinarnego bloga: www.zkartoflanegopola.blox.pl
Shan Sa „Dziewczyna grajaca w go”
Po raz kolejny spotkanie z proza Shan Sa. Udane- lubie jej styl. Historia tez piekna, pod koniec pojawily sie lzy w moich oczach… Historia dziewczyny grajacej w go- dziewczyny, ktorej udalo sie wedrzec do niedostepnego meskiego swiata i mezczyzny- zolnierza, ktory dzieki niej inaczej spojrzal na swiat. To spotkanie odmienilo oboje… Cuiny, a zasadzie Mandzuria- 1931 r.- inwazja imeprialnej Japoni na Mandzurie juz sie dokonala. Mloda dziewczyny zupelnie przypadkiem ma stycznosc z bojownikami ruchu oporu, ten przypadek decyduje o jej zyciu. Przypadkiem poznaje tez japonskiego oficera, ktory zrazu zainteresowany i zachwycony stylem jej gry zaczyna odczuwac do niej cos wiecej. Czy jest mozliwa milosc miedzy dwoma wrogami, wrogami, ktrzy sa nimi nie tylko po dwoch stronach planszy do gry?
Go- chyba rodzaj szachow, od razu napisze, ze nie sparwdzalam tego , ale tak zrozumialam czytajac to gra wymagajaca niebywalego intelektu. Dzieki tej grze oboje poznaja swoja dusze… Ksiazka zmierza do nieoczywistego zakonczenia- zaskoczylo mnie ono.
Polecam 🙂
Ewa Kujawska „Dom Malgorzaty”
Doskonala ksiazka, jedna z nowszych pozycji na polskim rynku czytelniczym. Jako jedna z niewielu podejmuje tez tak niechetnie przez wielu Polakow widziany temat wypedzoynch Niemcow po Drugiej Wojnie Swiatowej. Temat ten nie dominuje- nawet nigdzie w calej ksiazce nie zobaczymy danych historycznych- roku w ktorym dzieja sie wydarzenia, czy miejsca, gdzie one sie tocza. Mamy tylko Miasto, gdzies nad brzegiem jakiegos morza i zamieszkujacych ich ludzi, ktorych nazwiska wskazuja na rodowod niemiecki, ale nigdzie nie podano slowa: Niemcy. Dzieje sie tez jakas wojna i mozna sie domyslic, ze to o te wojne chodzi. Przez ten zabieg ksiazka stala sie uniwersalna przypowiescia o domu- o to, co jest tak naprawde domem, jego dusza, gdzie jest miejsce czlowieka na swiecie i czy to miejsce mozna tak, ot tak porzucic bez zadnych konsekwencji dla samego siebie i bez konsekwencji dla owego domu… Bohaterem powiesci jest tez dom sam w sobie- budynek, meble, sciany, przedmioty, urzadzenia (sztol, firanki, raddio, biurko…)- wszelkie czesci skladowe, ktore zyja wlasnym zyciem i wplywaja na zycie bohaterow. Bo czyz nie przwiazujemy sie do zwyklych, codziennych przedmiotow?
Prze jedna trzecia ksiazki bohaterka jest Hildegard- zona i matka dwoch synow. Mezczyzni wyruszaja na wojne, a Hildegard zostaje sama w domu. Mezczyzni nie wracaja- za to pojawiaja sie obcy, a dotychczasowi mieszkancy systematycznie sa deportowani z Miasta. Do domu Hildegard przyjezdza Malgorzata z synem, pozniej pojawia sie tez Franciszek. Obie kobiety zrazu sa wrogami, by potem stac sie przyjaciolkami, ktore polaczyl Dom. Hildegard jednak nie doczekawszy powrotu meza i synow musi wyjechac z Miasta. Opieke nad Domem pozostawia Malgorzacie. Dom gosci kolejna rodzine, przejmujac opieke nad nia, „niewidzialna opieke” sprawuje tez „duch Hildegard”.
Ksiazk napisana „pastelowo”, delikatnie, z mnostwem poetycki opisow i odnosnikow. Sercem domu jest kobieta i to kobieta kobiecie przekazuje nad nim piecze. Brak w tej powiesci jakies dramatyczne akcji- ot zwykle zycie dwoch rodzin. Ale wlasnie ta prostota i uniwersalizm to najwiekszy atut ksiazki. Warto przeczytac i zadac sobie te wszystkie pytania o sens istnienia, o wlasne miejsce w swiecie, o to kim jest wrog, a kim przyjaciel…
Bardzo polecam!
Marian Keyes „Pralinen im Bett”
Nie wiem, czy ta ksiazka ukazala sie w Polsce- nigdzie nie udalo mi sie zdobyc informacji na ten temat. Ksiazke przytalam w ramach wyzwania „Znalezone pod choinka”, choc w ksiazce sa tylko 2-3 felietony poswiecone Swietom Bozego Narodzenia- czytalam ja naprawde bardzo dlugo, ale z przyjemnoscia. 😉
Ksiazka to zbior felietonow i krotkich opowiadan popularnej autorki Marian Keyes- poznajemy jej poglady i ciekawe wydarzenia z zycia- wszystko to widziane kobiecym okiem. I tematy tez typowo kobiece- zakupy, kosmetyki, podroze, malzenstwo, rodzina… Na koniec kilka naprawde swietnie napisanych opowiadan- z cajego zbiorku to wlasnie one najbardziej przypadly mi do gustu. Lektura ciekawa, a jednoczesnie odprezajaca, nie pozbawiona humoru i lekkiego, optymistycznego spojrzenia na swiat. W sam raz na swiateczne dni 🙂
Wielka gwiazdkowa akcja Swiateczna-final
Dzis otrzymalam przesylke od Renaty-pesymistka13 z bloga http://pesymistka13.blogspot.com/. Spiesze z pokazaniem zawartosci, choc nie ma na zdjeciu calosci, bo moj czterolatek szybko dobral sie do slodyczy 🙂

Serdecznie dziekuje za przemila niespodzianke! A avolusion za zorganizowanie akcji! Bylo mi bardzo milo uczestniczyc w niej.
J.G.Ballard „Witaj, Ameryko”
Pozycja science-fitcion. Ostatnio czesciej siegam po literature z tego gatunku. Moze rzeczywiscie warto? Nie wiem…
Ksiazka napisana w 1981 roku nieco traci myszka. Sam poczatek- nakreslenie akcji i kilka pierwszych rozdzialow zapowiadaja sie niezle: Poznajemy swiat u schylku 21 wieku, sto lat po ekologicznej katastrofie, ktora dodatknela USA. Skutkiem tego swiat cofnal sie w technologii do 19tego wieku. Amerykanskie kolonie rozsiane sa po calej Europie. Kilku smialkow marzy o powrocie do dawnej ojczyzny. Wyruszaja na „podboj” Ameryki. Glownym bohaterem jest Wayne- pasazer na gape na statku, ktory przybywa do wybrzezy Nowego Jorku. Ameryka jest jedna wielka niezamieszkana pustynia. Czy oby na pewno niezamieszkana?
Tak jak wyzej napisalam sam pomysl ciekawy, zapowiadalo sie dobrze. Pobrzmiewa w tym wszystkim ta amerykanska wiara w niezlomnosc odkrywcy, w czlowieka, ktory moze wszystko, ktory od pasazera na gape moze dojsc az do stanowiska prezydenta USA. Dostrzeglam w tym ten amerykanski mit odkrywcy, czlowieka,. ktory chce zdobyc i odkryc nowe lady i zarazem nowe mozliwosci. Koncowka jednak mocno rozczarowuje- nie wiadomo kiedy staje sie jakby filmem typu Predator, gdzie ktos biega z „giwera”, a inny ktos odpala bomy atomowe, a wszystko to niestety do niczego nie prowadzi… Spodziewalam sie jakis ciekwszych rozwiazan…
Shan Sa „Brama niebianskiego spokoju”
Rok 1989- na Placu Niebianskiego spokoju w Pekinie maja miejsce dramatyczne wydarzenia- studenci buntuja sie przeciwko wladzy, a wladza dramatycznei zazegnuje ten bunt- gina tysiace niewinnych ludzi… Shan Sa pokazuje nam losy jednej z przywudczyn buntu Ayamei, ktorej udaje sie zbiec przed poszukujacymi jej zolnierzami. Drugim z bohaterow jest mlody zolnierz Zhao, slepo oddany swojemu wojsku, idei i komunistycznej wladzy. Gdy jednak w domu dziewczyny odnajduje jej ukryty dziennik i czytajac go odkrywa swiat jej mysli i przezyc jego dotychczasowa wiara i idealy jakby zaczynaja chwiac sie w posadach. Dziewczyna ucieka coraz dalej- prawie na krance rzeczywistego swiata, a poscig rusza za nia- do tego swiata, ktory powoli staje sie swiatem nierzeczywistym, pelnym legend i mitow, pelnym nieziemskich wydarzen. Czy ten swiat bedzie potrafil zmienic dwoje glownych bohaterow? Co dam im ta wyprawa tak naprawde w glab siebie?
Krociotka nowelka chinskiej autorki urzeka oryginalnoscia. Pastelowe wrecz zarysowanie mysli i uczuc bohaterow, lekkie jak powiew wiatru wzbudzilo we mnie ogromny smutek, rozrzewnienie… zadume nad sama soba. Bardzo udana proza. Podobala mi sie szczegolnie koncowka- ta odrealniona, magiczna, niesamowita- pelna dawnych chinskich wierzen i mitow…
Chyba chcialabym poczytac wiecej. W „kolejce” czeka tez „Dziewczyna grajaca w go” tej samej autorki.
Malgorzata Saramonowicz „Siostra”
Hmmm…. Mam niewatpliwie „zgryza” co napisac o tej ksiazce. Bo mial to byc horror i wstrzasnac mna porzadnie. I wstrzasnela mna koncowka tej ksiazki i owszem, ale sama jej konstrukcja i teza jakby pozbawiona jest logiki, jakby sie to jednak nie „trzymalo kupy”… Brak logiki w hitorii to dla mnie powazny mankament tekstu.
Mloda kobieta na wiec o swojej ciazy zapada w spiaczke. Nikt nie zna przyczyny tego stanu i nikt nie wie, jak go przerwac. Jedynie jej maz probuje dociec prawdy i pomoc jej ich nienarodzonemu dziecku. Decydujacym okazuje sie fakt, ze Maria juz jako dziecko zapadla w spiaczke. W umysle kobiety odzywa sie jakis glos- do kogo on nalezy? Maria prowadzi dialog z tajemniczym czarnym rycerzem, probujac ocalic przede wszytskim swoja wlasna dusze….
Ksiazka napisana ciekawie, intryguje. Jednak sporo tez niczym niepopartych mocno mnie razilo, nie umialam ich dopasowac do akcji ksiazki. Koncowka jakby spodziewana, a jednak zaskakujaca. Nie wiem sama czy dac szanse tej ksiazce…

