Wszystko

Charlotte Link „Das Haus der Schwestern” („Dom siostr”)

 Wiele wiecej spodziewalam sie po tej ksiazce… Specjalnie przeczytalam ja w oryginale, bo jesli juz czytam literature niemiecka, to staram sie w oryginale. Spodziewalam sie czegos porywajacego, czegos, co zapadnie w pamiec, tymczasem jest to, jak dla mnie, pozycja mocno przecietna- pisana na fali poczytnosci wczesniejszych pozycji autorki, powtarzajaca wczesniejsze schematy…

Kilka slow o tresci: na Boze Narodzenie w 1996 roku przybywa na farme w polnocnej Angli para malzenska z Niemiec- oboje sa prawnikami. Barbara  jest postacia bardzo medialna, odnosi spektakularne sukcesy, o ktorych rozpisuja sie gazety. Ralph rowniez jest bardzo dobrym prawnikiem, jednak stoi w cieniu nastawionej na kariere zony. Ich malzenstwo przezywa kryzyz- w odosobnionej farmie postanawiaja znalesc wyjscie z sytuacji. Kaprys pogody- sniegowa nawala sprawia, ze znajduja sie w sytuacji, ktorej nie przewidzieli- farma staje sie dla nich wiezieniem. Barbara znajduje tajemniczy manuskrypt poprzedniej wlascielki posiadlosci ekscentrycznej i bardzo postepowej jak na swoje czasy Frances Gray. Nad „Domem siostr” krazy jakas niewyjasniona tajemnica, ktorej final rozegra sie we wspolczesnosci.

Autorka ukazuje po raz kolejny wielopokoleniowa sage rodzinna rozgrywajaca sie w okresie od porzelomu wiekow az do wspolczesnosci. Osia akcji sa dwie siostry- dumna i postepowa Frances oraz ulegla i spolegliwa Victoria. Po raz kolejny Charlotte Link siegnela do okresu, ktory pojawil sie juz np. w „Czasie burz”- chyba lubi opisywac pierwsza wojne swiatowa. Znow mamy schemat zbuntowanej i dumnej dziewczyny, ktora odrzuca milosc ukochanego mezczyzny dla wlasnego widzimisie i egoizmu. Jak dla mnie wybor pozbawiony glebszego sensu. Znow romans za plecami malzonka (wspolpartnera). Znow heroiczna walka o zachowanie rodzinnej posiadlosci… Nieustajace sentymentalne opisy sielskich widoczkow, pasterzy, owiec… Znow porywczosc, zywiolowosc, brak glebszej refleksji u bohaterki… Itd., itp…. To juz bylo…

Nielogicznym bledem byla dla mni w finale scena, gdy glowny bohater wraca znienacka do domu i odzywa sie do zony- mniemam iz po niemiecku, skoro sa Niemcami. Dlaczego wiec zly charakter go rozumie, skoro sam jest Anglikiem? Jak dla mnie nie bylo to zbyt logiczne. A brak logiki w ksiazce to dla mnie spory mankament. Nuzyl mnie tez niesamowicie kwiecisty, sentymentalny jezyk powiesci. Nowoscia jest ciekawy efekt historii w historii- ksiazki w ksiazce- dwoch rownolegle przebiegajacych akcji- tej w przeszlosci i tej wspolczesnej- ktore znajduja wspolny final. Ciekawym zabiegiem bylo tez powtorzenie motywu siostr, w troche innej konstelacji- gdy na farmie pojawiaja sie dwie mlode dziewczyny o odmiennych charakterach.

Ogolnie to moglo byc lepiej- odgrzewane pomysly i raz obrana maniera niezbyt do mnie przemawiaja.

Wszystko

Ursula Le Guin „Jestesmy snem”

Jesteśmy snem Bardzo dawno juz nie czytalm nic sf. Choc proza tej autorki jest mi dobrze znana. Przeczytalam kiedys caly cykl Ziemiomorze, oraz „Miejsce poczatku”. Chyba jednak odzwyczailam sie od sf, choc nie mowie jej „nie”. Lubie, ale mysle, ze naprawde mozna sie odzwyczaic 😉 Dlaczego? Ano czytajac dlugo trwalo, zanim moglam sie skupic na naukowych fragmentach np. funkcjonowaniu wzmacniacza snow. Wymaga to moim zdaniem jakiegos innego nastawienia do czytania, wprawy 😉

Sama historia bardzo ciekawa, otoz w najblizszej przyszlosci pojawia sie czlowiek George Orr, ktory dysponuje niezwyklym darem: Jego sny potrafia zmieniac rzeczywistosc. Zajmuje sie nim naukowiec Dr Haber, ktory postanawia wykorzystac ten dar dla zdobycia wladzy zmieniania rzeczywistosci. Czy ten eksperyment ma szanse sie powiesc?

Mamy w tej ksiazce odwieczny mit szalonego naukowca i jego kreacji- jak Frankenstein na przyklad. Ale mamy tez cos wiecej, cos co w prozie U. Le Guin wystepuje od zawsze- otoz wrazliwego odszczepiennca, kogos innego od reszty, ktory ma do wypelnienia jakas misje. Ta jego szczegolna wlasciwosc wcale nie czyni go szczesliwym- wrecz przeciwnie poczucie wyobcowania prowadzi do smutnego, zadumanego spojrzenia na rzeczywistosc- spojrzenia, ktore Le Guin przekazuje czytelnikom, i ktore zmusza ich do refleksji nad swiatem. Moze warto czasem spojrzec na swiat oczyma kogos innego?

Polecam!

Wszystko

Julia Child „Moje zycie we Francji”

Autobiografia Julii Child- kobiety, ktora nauczyla Ameryke gotowac. A przede wszystkim nauczyla radosci gotowania. Na ksiazke zwrocil moja uwage film „Julie & Julia”. No i oczywiscie fakt, ze sama jestem pasjonatka gotowania i lubie takie tematy.

Ksiazka nie zawiodla moich oczekiwan. Napisana jest ciekawie z iscie gawedziarskim zacieciem. Zyie Julii na pewno nie nalezalo do przecietnych- nieustanne podroze, przyjaciele na calym swiecie, naturalna swoboda i latwosc w nawiazywaniu kontaktow. Imponuja mi tacy ludzie. Zaimponowao mi tez z jaka pasja i dociekliwoscia zajmuje sie gotowaniem. Gdy robi jakies danie gruntownie bada wszystkie mozliwe jego aspekty: skladniki- ich dobor, wlasciwosci, roznice miedzy nimi w roznych krajach, narzedzia kuchenne, sposoby gotowania z wykorzystaniem roznych naczyn, proces obrobki termicznej, sklad i dobor surowcow daniu… itd. Niezliczone, prawie naukowe badania, ktore sprawiaja, ze efekt koncowy jest precyzyjnie i dobrze ugotowany, co owocuje niesamowitym smakiem.
Sama historia jej zycia jest rowniez bardzo zajmujaca, wyczytac w niej mozna nutke nostalgii i tesknoty za tym, co przemija oraz chec zachowania tych niesamowitych chwil.

Chcialbym w mojej rodzinie zasczepic taka atmosfere…

Wszystko

Stosik najnowszy

Skromniutki bardzo pod wzgledem ilosciowym, ale mysle, ze jakosciowo jest ok 😉

Od gory:

1. Jennifer Vandever „Projekt Brönte”

2. Irena Matuszkiewicz „Agencja zlamanych serc”

3. Imre Kertesz „Los utracony”

4. Natasza Socha „Ketchup”

5. Kahled Hosseini „Chlopiec z latwcem”

6. Henry James „Portret damy”

Wszystko

One lovely blog award

Jakis czas temu zostalm u http://moje-recenzje-ksiazek.blog.onet.pl/  wyrozniona ta nagroda.

Serdecznie dziekuje, milo mi i pewnie wypada podac ja dalej, co za chwile uczynie. Tymczasem zasady przyznawania nagrody:

– napisz u siebie podziękowania i wklej link blogera, który cię nominował,
– napisz o sobie siedem rzeczy, 
– nominuj szesnaście innych, cudownych blogerów (nie można nominować osoby, która cię nominowała),
– napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji.

Ok- teraz kilka slow ode mnie. Bylo nominowanych juz tyle blogow, ze nie wiem kogo jeszcze wybrac. Zatem wybiore tylko jeden i mam nadzieje, ze bedzie to mily gest na powitanie w ksiazkowo- blogowej sferze dla http://czytamwiecjestem.blox.pl/html 🙂

7 rzeczy…

1. Bardzo lubie takie deszczowe lato, jak teraz- sprzyja czytaniu 🙂

2. Mam urodziny w listopadzie- moze stad to zamilowanie do deszczu?

3. Zbieram zakladki do ksiazek. Kiedys zbieralam opakowania po czekoladach, uzbieralm ich pewnie z tysiac. Dawno juz ich nie liczylam…

4. Bardzo lubie domowej roboty chleb, oczywiscie tuz po upieczeniu posmarowany samym maslem 🙂

5. Czytam srednio 4 ksiazki na miesiac, co wg. mnie jest wynikiem mocno przecietnym. Jednak nigdy nie zalezalo mi na ilosci. W kolejce na przeczytanie czeka ponad 150 ksiazek 🙂

6. Od 8smej klasy szkoly podstawowej (tak, tak- wtedy byl jeszcze szkoly osmioletnie ;)) prowadze spis przeczytanych ksiazek. Mialm tez zeszyt, gdzie zapisywalm pierwsze i ostatnie zdanie z danej ksiazki oraz zaszyt z recenzjami. Stad juz niedaleko do tego bloga 😉

7. Lubie zapach grejfruta, manadrynek, pomaranczy, cytryny…- ogolnie wszystko cytrusowe… 😉

Dziekuje i milej zabawy 🙂

cytaty

Cytat

„Na ogół twoje gotowanie jest lepsze, niż ci się zdaje. A jeśli jedzenie jest naprawdę okropne, jak z pewnością było w przypadku mojej podróbki jaj po florencku, wtedy kucharka musi zacisnąć zęby, znieść to z uśmiechem i wyciągnąć wnioski z własnych błędów”.

„Moje Zycie we Francji” Julia Child str. 108,  Wydawnictwo Literackie 2010

Wszystko

Julie Powell „Julie & Julia. Rok niebezpiecznego gotowania”

 Dostalam te ksiazke w ostatniej wymianie u Sabinki od Maknety. Tak na marginesie, mam nadzieje, ze jednak Sabinka z wyminek nie zrezygnuje, nie mialbym okazji np. przeczytac tej swietnej ksiazki…

Co do samej ksiazki, to naczytalam sie niestety negatywnych opini o niej i podeszlam z lekkim uprzedzeniem, a z drugiej strony pamietam film, ktory ogladalam juz na DVD pewnie z kilka razy, bo bardzo go lubie. No i tematyka mi bliska, sama jestem fascynatka gotowania i prowadze bloga kulinarnego, ktory sprawia mi wiele radosci. Koniec koncow uwazam jednak, ze ksiazka naprawde bardzo fajna, w kategorii czytadlo sparawdza sie dobrze.

Zblizajaca sie do 30stki Julie, pracujaca jako urzedniczka w rzadowej agencji- molochu, cierpi na kryzys wartosci, brakuje jej celu w zyciu, czuje sie nijaka i niespelniona. Nigdy nie byla pasjonatka gotowania, raczej czytania i ksiazek, a ksiazka „Doskonalenie francuskiej sztuki kulinarnej” Julii Child kojarzy jej sie ze zmyslowymi dozaniami i cieplem rodzinnego domu. Pewnego dnia wraz ze swoim mezem wpada na pomysl zalozenia bloga w ktorym zoobowiazuje sie przez rok ugotowac wszystkie 542 dania z ksiazki J.Child. Ten, malo na pierwszy rzut oka powazny projekt, pozwala jej odkryc w sobie pasje, wytrwalosc, zmierzyc sie z zyciowymi pytaniami oraz uzyskac satysfacjonujace odpowiedzi. Jest to tez powod do refleksji nad swoim mlazenstwem, praca, rodzina i znajomymi, nad zyciem w ogole. I nie chodzi o to, zeby odtworzyc wiernie wszystkie dania, co bohaterce raczej udaje sie rzadko. Sporo z nich to niewypaly okraszone zloscia, rozdarciem, zwatpieniem, furia i niewyszukanym slownictwem. Tak jak w zyciu: perfecyjnie rzadko cos sie udaje. Chodzi raczej o te droge, o zmagania ze soba i pozanawanie samej siebie.

Teraz pora oddac glos samej Juli Child- wlasnie czytam jej autobiografie „Moje zycie we Francji”.

Malo ostatnio udzielam sie na blogu z przyczyn zdrowotno- rodzinnych. Ktryi dziekuje za nagrode, postaram sie zrobic niedlugo wpis. No i niedlugo pokaze wam, czym sie wzbogacila ostatnio moja biblioteczka 🙂

Wszystko

Katarzyna Lezenska „Alez Marianno!”

 Z przyjemnoscia czytalam te ksiazke- z taka letnia przyjemnoscia. Ale w doslownym tego slowa znaczeniu- pochodzacym od lata, a nie od letniej temperatury- nie za bardzo goracej 😉 Lektura w sam raz na lato, czyta sie szybko i mozna przy niej odpoczac. Lubie powiesci z warszawskimi klimatami. Z intryga, ktora prowadzi do smiesznych sytuacji, ktore i tak pozniej z humorem sie rozwiazuja.

Dwoje ludzi po 40sstce, ktorym koncza sie wieloletnie zwiazki malzenskie poznaje sie poprzez wspolnych znajomych. Oboje maja jakies uprzedzenia i nalecialosci z poprzednich zwiazkow. Marianna- na codzien prowadzaca erotyczny portal, raczej wypowiada sie o tym na gruncie teoretycznym 😉 Michal- traktuje kobiety dosc lekko, jako te mniej myslace „istoty”. Mimo wszelkich roznic para ta poznaje sie, dociera i odnajduje 😉

Zabawna historyjka do poczytania na letnie, krotkie wieczory 😉

Wszystko

Annie Proulx „Kroniki portowe”

 Bardzo „napalilam sie” na te ksiazke swego czasu… I nadszedl czas, ze przeczytalam… i stwierdzialm, ze czegos jej brak, no nie wiem czego. Moze sily przekazu, a moze jakiejs wyraznej akcji, nie wiedzialam do czego ta ksiazka zmierza, choc temat ciekawy, bohaterowie wiarygodni, wydarzenia przedstawione w ksiazce intryguja. Ale… No nie wiem, dokladnie, jakies ale posiadam… A moze to tylko moment na czytanie nieodpowiedni? 😉

Bohaterem jest Quoyle- mezczyzna w sile wieku wychowujacy 2 corki, na codzien malo spektakularny dziennikarz, w zwiazku malzenskim z notorycznie zdradzajaca go zona… Wyglada nieciekawie, ma nieciekawe wspomnienia z dziecinstwa i ogolnie jest mocno przecietny. Nagle to zycie jednak gwaltownie sie zmienia, umieraja jego rodzice, zona ginie w wypadku samochodowym, a coreczki cudem z nieo wychodza. Pojawia sie tajemnicza ciotka, ktora radzi mu, zeby zaczal wszystko do poczatku. Tak tez czyni, wyjezdzajac do kraju przodkow- nieprzyjaznej i dzikiej Nowej Funlandii. Tu mimo calych trudow z odnalezieniem sie  w nowym miejscu udaje mu sie odnalezc siebie…

Ksiazka napisana ciekawie, oryginalnie. Nawet opisy marynarskich wezlow przytaczane na poczatku kazdego rozdzialu pozwalaj wczuc sie w uczucia i rozterki bohatera. Bardzo plastyczne opisy. Na pewno zapamietam z tej ksiazki ostatnia konkluzje:

„Woda moze byc starsza od swiatla, diamenty moga pekac w goracej koziej krwi, lodowe ognie moga strzelac zimnym ogniem, na srodku oceanu moga wyrosnac lasy, kraba moze pochwycic cien dloni, a wiatr mozna schwytac w wezly na kawalku sznurka. Moze sie tez okazac, ze milosc przychodzi czasem bez bolu i cierpienia”.

To jest najwieksze zaskoczenie dla bohatera, ktory w dotychczasowym zyciu takiej milosci nie doswiadczyl.

Moze jeszcze do tej ksiazki wroce, bo wiem, ze cos w niej jest.

Teraz pora na film…

Wszystko

Wyniki urodzinowego losowania

Odbylo sie urodzinowe losowanie, tadam!
 
True Random Number Generator Min:
Max:

 

Result: 6
Zeby nie przedluzac i nie trzymac w niepewnosci wszytskich 14stu uczestnikow losowania. Ksiazka Majgull Axelsson „Dom Augusty” powedruje do: abieli. Gratuluje!
 
A poniewaz abiela chciala tylko ksiazke, to dokonalam ponownego losowania w kwestii zakladki ze slonkiem:
 
True Random Number Generator Min: 
Max:

Result: 9 
 
Pod numerem 9 ukryla sie: pomocnadlon89.
 
A teraz losowanie drugiej zakladki:
 
True Random Number Generator Min:
 
Max:
Result: 10
Ten numer to: kasiutka-online
 
Gratuluje wylosowanym- prosze o pozostawienie adresow mailowych pod wpisem. Do przesylek zalacze slodkie niespodzianki 🙂 Wszystkim dziekuje za udzial w zabawie  i towarzyszenie mi przez caly rok na blogu 🙂