Wszystko

Helen Oyeyemi „Mala Ikar”

 Ksiazka, ktora otrzymalam w ramach zimowej sabinkowej wymianki. Po serii „z miotla” mozna sie wiele spodziewac. Oczywiscie i tym razem nie zwiodla. Debiutancka powiesc 18stolatki, Nigeryjki mieszkajacej w Angli zadziwia precyzja i swietnym prowadzeniem akcji. Mysle, ze autorka w sporej mierze korzystala z wlasnych doswiadczen opisujac historie 8mioletniej dziewczynki, ktorej matka jets Nigeryjka, a ojciec Anglikiem. Mysle tez, ze mlody wiek autorki byl w tym przypadku atutem, bowiem sama jeszcze na progu doroslosci potrafila przeniesc czytelnika w dzieciecy swiat. A swiat przedstawiony w „Malej Ikar” to swiat conajmniej dziwny- Jesammy jest dziewczynka zamnkieta w sobie, nie ma przyjaciol, boryka sie z uczuciem obcosci, choc urodzila sie przeciez i wychowala w Anglii. Jednak jej kolezanki i koledzy w szkole traktuja ja, jak kogos obcego. Matka nie do konca tez potrafii jej pomoc, twierdzac, ze jest dziewczynka jest tez Nigeryjka, nie nauczyla jej jednak ojczystego jezyka (na marginesie- dla mnie postepowanie niezrozumiale- sama mam dziecko dwujezyczne, moj maz jest cudzoziemcem, synek mowi w obu jezykach swobodnie), nie przyblizyla jej tez zbyt wiele z ojczystych obyczajow, czy wierzen. Dziewczynka jest nad wyraz dojrzala, pisze wiersze, czyta „dorosle” ksiazki dopisujac im wlasne zakonczenie. Cierpi tez na dziwne ataki krzyku. Pewnego lata rodzice postanawiaja wyjechac na wakacje do Nigerii przekonani, ze tam moze uda sie ja „uzdrowic”. Ale rowniez tam Jess nie czuje sie akceptowana, jedynie jej dziadek potrafii znalesc do niej droge. Pewnego dnia Jess poznaje dziwna dziewczynke Tilly Tilly, z ktora sie zaprzyjaznia i ktora odnajduje ja potem w Anglii… To poczatek dziwnych wydarzen prowadzacych do odkrycia rodzinnej tajemnicy i calej serii niewytluamczalnych wydarzen…

Ksiazka intryguje, mozna ja czytac zapewne kilkakrotnie doszukujac sie ciekawych znaczen w meandrach fabuly. Choc czasami ociera sie o zwykly horror, to nie jest nim do konca. Intryguje mnie tez np. tytul, nigdzie nie moge znalesc odniesien do mitycznego Ikara, moze chodzilo li tylko o sceny z lataniem? Dla mnie tez ciekawe z powodu, o ktorym pisalam wyzej: sama jestem matka dziecka rosnacego na styku 2 kultur. Czy kiedys bedzie sie czulo podobnie?

Ksiazka juz jutro „pofrunie” dalej w kolejnej sabinkowej wymiance- mojej wymiankowej partnerce zycze dobrej lektury 🙂

Wszystko

Ostatnio obejrzane filmy na podstawie ksiazek

„Zakleci w czasie” (2009, rez. Robert Schwentke)

 Film na podstawie powiesci Audrey Niffinger, ktora czytalam kilka lat temu. Doprawdy nie pojmuje fenomenu tej powiesci, ktora nie wiedziec czemu stala sie ogromnym bestsellerem czytelniczym. Mysle, ze tajemnica podrozy w czasie tak mocno przyciaga czytelnika. Jednak sama historia traci banalem, a logika podrozy w czasie sluzy logice opowiadania historii. Autorka przeczy wymyslonym przez siebie zasadom naginajac fakty, po to, aby ubarwic historie i wzruszyc czytelnika. Bohaterami jest para: Clair i Henry. Clair poznaje Henrego w nietypowych okolicznosciach: ma kilka lat, gdy urzadzajac piknik w lesie pojawia sie przed nia dorosly Henry. Te spotkania odbywaja sie regularnie az do dorolosci Clair. Dopiero po kilku latach bohaterom udaje sie spotkac w jednej przestrzeni czasowej, gdy oboje sa dorosli. Zakachuja sie w sobie… a potem prowadza zycie naznaczone „choroba” Henry´go- mimowolnym przemieszczaniem sie w czasie.

Nie inaczej jest w filmie, choc fabula zostala mocno okrojona, jesli chodzi o dziecinstwo i mlodosc Clair. Autorzy filmu postanowili skupic sie na doroslym zyciu obojga bohaterow. A szkoda, bo wlasnie dzieki tym fragmentom ksiazka zyskiwala co nieco na wiarygodnosci. W ogole mialam wrazenie, ze chodzilo o pokazanie „ciekawej”, egzotycznej historyjki… Brak mi poglebionego wizerunku psychicznego boahaterow- kilka wyciskajacych lzy w oczach scen to za malo. Postaci wydaja sie dretwe i malo wiarygodne 😦 Plusem jest zapewne to, ze pieknie prezentuja sie na ekranie. Slicznitka Rachel McAdams i meski Erick Bana 😉 Ciekawe zdjecia w pieknej cieplej grze swiatel. Ale to za malo.

„Dobry rok” (2006, rez. Ridley Scott)

Film na podstawie ksiazki Petera Mayle´a o tym samym tytule. Ksiazki nie czytalam, ale clakiem niedawno czytalam dwie pozycje z jego prowansalskiej serii. Tutaj tez widzimy jego ulubiona scenerie: Prowansje- piekny region w polodniowej Francji, istny raj na ziemi, gdzie ludzie delektuja sie zyciem.

Fabula jest dosyc prosta: odnoszacy sukcesy angielski makler Max Skinner nagle odziedzicza podstrzala rezydencje swojego w wuja w Prowansji, w ktorej kiedys spedzal wakacje. Postanawia ja sprzedac jak najszybciej i wrocic do swojego „ciekawego” zycia w blaskach londynskiej finasjery. Tymaczasem jednak na francuskiej prowincji z zaskoczeniem dla siebie odkrywa, ze wazniejsze staja sie dla niego inne wartosci. Po drodze nie obywa sie oczywiscie bez zabawnych sytuacji.

Swietny Russel Crowe i swietna Marion Cotillard, mimo prostoty fabuly „okraszaja” film niesamowitym blaskiem. Widzowi wrecz udziela sie ten spokoj i radosc zycia prowansalskiej prowincji. Uczta dla oczu sa oczywiscie krajobrazy, sceny z winnic czy z przyjec z francuskimi daniami. Po tym filmie zpragnelma tam pojechac… Na razie musi mi wystarczyc swiezutenka ksiazka o Prowansji, ktora nabylam wczoraj 😉

„Godziny” (2002, rez. Stephen Daldry)

 Film na podstawie powiesci   Michaela Cunninghama pod tym samym tytulem. Powiesc tez czytalam  calkiem niedawno. Film licznie nagrodzony- Nicole Kidman otrzymala Oskara za role Virginii Woolf.

Trzy kobiety w roznych momentach zycia i w roznych przestrzeniach czasowych 20stego wieku. Virginia Woolf w latach 20stych, Laura Brown w latach 40stych i Clarissa Vaughn ze wspolczesnosci. Wszystkie laczy zyciowy kryzys- brak perspektyw i pomyslu na dalsze zycie. Jak potocza sie ich losy i ktora z nich bedzie mogla powiedziec, ze „odniosla zwyciestwo” w boju z zyciem?

Film bardzo powsciagliwy, spokojny, zagrany z minimum srodkow aktorskich, co jednak w tym przypadku bylo bardzo dobrym posunieciem. Swietne kreacje pan- nie wiem, kogo mam pochwalic najbardziej- do mnie przemawiala najbardziej Julanne Moore. Film moim zadaniem lepszy niz ksizaka, bo aktorkom udalo sie lepiej pokazac te sprzeczne uczucia i emocje, jakich w ksiazce mozna sie tylko domyslac.

Teraz czekam jeszcze na film „Cedry pod sniegiem”- cos dlugo idzie 😦 Jak obejrze- podziele sie wrazeniami.

Dziekuje za wypozyczenie filmow:

„Dobry rok”- wandzie28

i „Godziny” – kaatje32

Wszystko

Isabel Allende „Dom duchow”

 Barwna, epicka historia o rodzinie Trueba, zyjacej w jednym z krajow Ameryki lacinskiej (Nigdzie autorka nie podaje, o jaki kraj chodzi, lecz domyslic mozemy sie, ze to jej ojczyzna- Chile) rozpoczynajaca sie na poczatku obieglego wieku, a konczaca w latach 70tych tegoz wieku. 70 lat w historii rodziny i kraju to okres wielkich zmian, budowania nowoczesnego panstwa, powstawania nowych idei, ale tez czas dla najzwyczajniejszych ludzkich namietnosci i przywar. Czas pierwszych milosci, zakladania rodzin, pojawiania sie na swiecie dzieci. Mamy tutaj niesamowita galerie postaci- wyrazistego protoplaste rodu- Estebana Trueba, ktory wierzy, ze wlasna, ciezka praca jest w stanie dorobic sie fortuny, czlowieka w gruncie rzeczy sprawiedliwego, choc porywczego i brutalnego, ktory u schylku zycia potrafi wciagnac reke do wroga i odkupic swoje winy. Klara- jego zona, obdarzona paranormalnymi zdolnosciami, potrafiaca rozmawiac z duchami, cicha kaplanka domowego ogniska. Ferula- siostra poswiecaja zycie dla chorej matki, ktorej brak w zyciu choc skrawka dobrych cieplych. Dziec Estebana i Clary, jego wnuczka, cala plejada innychpelnych zycia. To wlasnie ta swada w kreowaniu postaci i ich losow jest niewatpliwie glownym atutem ksiazki Jest nim rowniez umiejetnosc pokazania jak owe losy splotly sie z losami calego kraju i swiata.

Czytajac te ksiazke tez mialam przed oczami ekranizacje z 1993 i swietne role Meryl Strep oraz Jeromy´go Ironsa. Moze uda mi sie obejrzec znow.

Czeka na mnie kilka recenzji zaleglych filmow na podst. ksiazek… Powiedzcie cos, zebym sie zebrala do kupy 😉

Wszystko

David Guterson „Cedry pod sniegiem”

 Ksiazka absolutnie wspaniala, chcialabym tuz po skonczeniu zaczac czytac od nowa… Polaczenie, kryminalu, wspomnien z lat drugiej wojny swiatowej i romansu. A wszystko to w niezwyklej, niespotkanej scenerii samotnej wysepki na Pacyfiku. Akcja wlasciwa dzieje sie w 1954 roku na „dziwnej” wysepce na Pacyfiku u granic USA i Kanady. Zyje tu spoleczenstwo zlozone z bialych osadnikow potomkow min. Niemcow, jak tez silna grupa o japonskich korzeniach. Grupa ta „trzyma sie razem”, jendak jest akceptowana przez pozostala wiekszosc, choc nie do konca… Wlasnie wysepka wstrzasa wiadomosc o naglej smierci na morzu rybaka Carla Heinego. Podejrzenie o morderstwo pada na potomka samurajow Kabuo Miamoto. Spoleczenstwem wstrzasaja wspomnienia niedawnych, bo zaledwie sprzed 10ciu lat wydarzen: atak Japoni na Perl Harbor, wybuch wrogich uczuc wobec zasymilowanych mieszkancow pochodzenia japonskiego, deportacja tychze do obozow internowania, utrata ich mienia. Jeden z bohaterow ksiazki Ismael ma tez z tym okresem jak najbardziej osobiste doswiadczenia- jako mlody chlopak byl zakochany w japonskiej dziewczynie Hatsue, ktora jednak wybrala bardziej jej pokrewnego Kabuo, ktory teraz jest oskarzony… Ishmael kontynuuje rodzinne tradycje i jako lokalny dziennikarz powinien byc osoba, ktora scala lokalna spolceznosc, czy potrafii? Czy bedzie potrafil zdobyc sie na obiektywizm w sprawie meza bylej ukochanej? Jak potoczy sie ta sprawa?

Historia nadzwyczaj nabrzmiala od roznorakich znaczen. Na pierwszy plan wysuwa sie pytanie o tozsamosc: miejsce pochodzenia, przynaleznosc do okreslonej wspolnoty, wartosc czlowieka jako jednostki. Kolejne to szukanie odpowiedzi to jak przezyc zycia w zgodzie ze soba i wlasnymi wartosciami.

Ksiazka napisana cudownie pieknym poetyckim jezykiem, ksiazka w ktorej autor pochyla sie dokladnie nad kazda osoba dramatu ofiarujac jej osobiste spojrzenie i uwage.

Polecam!

Wszystko

Sabinkowa wymianka dotarla i do mnie!!

… Na jednym z ostatnich miejsc w peletonie 😉 Ale czy liczy sie miejsce na podjum? 😉 Prezent okazal sie przesliczny i serdecznie dziekuje Ani z bloga Czary mary i gotowe http://www.czarymaryigotowe.blogspot.com/ za cudowna niespodzianke. Zreszta popatrzcie sami. Obdarowana zostalam nie tylko ja, ale rowniez moj trzylatek, ktory po powrocie z przedszkola na haslo niespodzianka od razu pognal do swojego pokoju, zeby jej szukac 😉 Rosnie kolejne pokolenie ksiazkowych moli 🙂 O stan czytelnictwa nie ma sie co obawiac. Serdecznie dziekujemy Aniu, ja takze za ksiazke Helen Oyeyemi „Mala Ikar” z serii „Z miotla”, zakladke haftowana matematycznym haftem, wisniowa czekolade Wedla (moja ulubiona!) oraz cos do popicia.

A moja wymiankowa paczka dotarla juz kilka dni do April79 z bloga Moje Roboty http://mojeroboty.blogspot.com/ Oto, co zawierala:

Ciesze sie, ze i moja niespodzianka sie spodobala. Serdecznie dziekuje moim wymiankowym partnerkom, oraz Sabince za zoraganizowanie wymianki i jej sprawne przeprowadzenie. Chetnie wezme udzial ponownie!

Wszystko

Paullina Simons „Jezdziec miedziany”

Mam tzw. mieszane uczucia co do tej ksiazki. Przeczytalam ja w ramach wyzwania „Rosja w literaturze”. Moze tu nalezaloby dodac: widziana amerykanskim okiem…

Ksiazka ta zegnam sie z wyzwaniem „Rosja w Literaturze”, raczej nie podolam dalszym wymaganiom. Dziekuje organizatorce za postawienie wyzwania i jego prowadzenie, a pozostalym uczestnikom zycze udanych lektur! 🙂

Ale do rzeczy. Pokrotce po tresci: Jest lato 1941 roku w Leningradzie. Rodzina Mietanowow- rodzice z trojka doroslych dzieci i dziadkowie zajmuja dwa pokoje w jednej z leningradzkich kamienic. Wtedy jak grom z jasnego nieba w radiu poda komunikat o rozpoczeciu wojny z Niemcami. Rodzice postanawiaja wyslac syna Pasze na oboz dla chlopcow. Pozostali zostaja w domu. 17stoletnia Tatiana ma zrobic zakupy- zapasy na dluga wojne. Na przystanku autobusowym poznaje zolnierza, ktory jej pomaga. Rodzi sie miedzy nimi uczucie od pierwszego wejrzenia, jednak zadne z nich nie moze sobie na nie pozwolic. Okazuje sie, ze Aleksander- tak ma na imie zolnierz- ma swoje sekrety i do tego wszystkiego jest chlopakiem siostry Tani. Czy mlodzi mimo wszystko znajda droge do siebie?

A teraz o mieszanych uczuciach. Plusy: ksiazka napisana jest wartkim, potoczystym stylem, szybko sie ja czyta, autorka potrafii zainteresowac czytelnika, umiejetnie buduje napiecie. Jednak bardzo mi przeszkadzaly dluzyzny w narracji, niepotrzebne rozwlekanie zalotow, czy tez opisywanie na wielu stronach „milosnych igraszek” bohaterow zatracaje o niesmaczne szczegoly. Kolejne zastrzezenie to brak logiki w konstrukcji ksiazki, nie bardzo moglam sie jej doszukac przez wiele stron ksiazki, nie bardzo rozumialam, przed czym bohaterka probuje uchronic siostre, po co ta falszywa gra itp. Ostatni zarzut to nadmierna gloryfikacja amerykanskich wartosci, ten nieodrodny mit o superamerykanskim bohaterze i niedobrym Rosjaninie. Tak wielce doceniany prze czytelnikow opis blokady Leningradu tez jakos az tak do mnie nie przemowil. Mysle, ze po kilku lekturach z rosyjskiego wyzwania mam po prostu inne spojrzenie na te wydarzenia. W tym wzgledzie polecam wam bardzo ksiazke „Siostra smutku” Vadima Szefnera.

Oczywiscie interesuja mnie dalsze losy bohaterow, bo ksiazka jest napisana pod odbiorce tak, aby chcial czytac dalej, ale chyba poczekam z czytaniem dalszych czesci, az braki pierszej nieco zbledna w mej pamieci;)

Wszystko

Teresa Monika Rudzka „Bibliotekarki”

 Gorzka satyra o polskim srodowisku bibliotekarskim. Tytul jak najabardziej adekwatny, bo srodowisko owo jest mocno zfeminizowane, tui i owdzie pojawia sie mezczyzna- dyrektor biblioteki, ktory mierzy wyzej, pan redagujacy miedzybiblioteczna gazetke… A tak to babiniec. Babiniec niestety na niezbyt wysokim poziomie intelektualnym i kulturalnym. Na tym tle zdecydowanie pozytywnie wybija sie glowna bohaterka Zywia Radzinska- dystyngowana, zadbana i nieco pedantyczna milosniczka dobrej literatury. Ale biblioteka to nie „salonik kulturalny”, jak raz po raz dowiadujemy sie o tym na kartach ksiazki, to miejsce pracy. Nie czas tu wiec na dyskusje o literaturze, glownym zajeciem jest tzw. uklepywanie ksiazek na polkach w rowne szeregi, obkladanie je w foliowe okladki, naklejanie bialych informacyjnych paskow. Niestety to rowniez miejsce roznych intryg, a prawie kazda z bohaterek ma swoje „drugie” zycie, zakulisowe przepychanki, o ktorych nikomu by sie nie snilo. Czytajac te ksiazke mialam czasem wrazenie, ze jest to satyra nie tylko na srodowisko bibliotekarek, a na cale polskie spoleczenstwo…

Ksiazka napisana ciekawym stylem, autorka zastosowala ciekawy zabieg opowiadania o wydarzeniach z roznych perspektyw: pamietnik bibliotekarki- to wspomnienia glownej bohaterki. Mamy jeszcze monologi innych postaci z ksiazki, a takze megasmieszne wpisy z ksiegi zyczen , skarg i zazalen wraz z odpowiedziami na nie dyrektora bilioteki- szczyty absurdu i wypaczonego humoru.

Mnie ksiazka sie podobala. Wlasnie poleciala dalej w sabinkowej wymiance 🙂

ksiazki

Mariola Zaczynska „Jak to robia twardzielki…”

 Typowo babskie czytadlo, odmuzdzajace, lekkie, latwe i przyjemne? No wlasnie skad ten znak zapytania? A, no bo mam kilka zastrzezen. Ale o tym za chwile. Najpierw pokrotce o tresci.

Trzy glowne bohaterki to 30stoletnie przyjaciolki, ktore razem przezywaja zakrety zyciowe, wspierajac sie nawzajem. Sabina- stateczna pani naukowiec pracuje na uczelni i wlasnie organizuje swoj slub. Gosia- dziennikarka wciaz jest na tropie roznych afer, ostatnio probuje odslonic tozsamosc niejakiego Wiesmaka- jej osobistego wroga. Brysia- policjantka nie potrafii ulozyc sobie zycia uczuciowego, az do momentu gdy poznaje obiecujacego adoratora. W tle mamy tez plejade starszych postaci- ciocie Jadzie, ktora wychwuje Sabine, jej matke pojawiajaca sie nagle, mame Brysi, pania Wandeczke, leciwa reporterke TV City pania Alberte i oczywiscie postacie meskie- bez nich zadne babskie czytadlo przeciez nie moze sie obyc. Wydarzenia biegna wartkim tokiem, mamy wiele zabawnych sytuacji, a ksiazke wienczy cudownie piekny i lukrowany happy end. No wlasnie- zaczynam dochodzic do moich zastrzezen.

Zastrzezenie nr jeden: Fatalny jezyk, slownictwo, jakim ja na codzien wstydzilabym sie wyrazac. Juz sam wyraz z tytulu: „twardzielki” razi mnie az nadto. Od literatury wymagam jezykowego piekna, a przynajmniej zachowania jako takiej estetyki.

„Macha szabelka na wszystkie strony”

„To juz samo dno”

„Chlopi dziwnie zarechotali”

„Pancie cholerne”

„Przywiezlismy te babeczke, co jej uszkodzil powloke na buzi”

To tylko kilka przykladow jezykowych , ktore az kwitna na kartach ksiazki. Rozumiem, ze zamiarem autorki mial byc komizm i wywolanie umsiechu na buzi czytelniczek, ale mnie takie obchodzenie sie z jezykiem polskim, bardzo, ale to bardzo razi.

Drugim zastrzezeniem jest potraktowanie postaci drugoplanowych- starszego pokolenia, ktore jest non stop wysmiewane, pokazane karykaturalnie. Te zdrobnienia: Pani Wandeczka, Waldi, pani Jadzia, watki romansowe pokazane w krzywym zwierciadle. Calkowity brak jakiejkolwiek pary typowo rodzinnej, nie rozumiem czemu takie pokazanie starszego pokolenia?

I wreszcie tematy, ktore pojawiaja sie tutaj- niesmaczne, rodzaj humoru z nizszej polki: tropienie oszusta seksualnego (ponowne wymiewanie sie ze starszych pan), poscig psa za nagim mezczyzna, w celu zlapania jego „kielbaski”, watek z agencja towarzyska, aukcja panow na cele charytatywne… Za duzo tego wszystkiego na raz.

Reasumujac: Lektura latwa i szybka, ale czy przyjemna juz niekoniecznie…

stosy

Stosik malenki

1. Valerie Martin „W ruchu”

2. Paulo Coelho „Alchemik” – kasitkaonline- serdecznie dziekuje 🙂

3. Ida Fink „Odplywajacy ogrod”

4. Jodi Picoult „Bez mojej zgody”

5. Robert Maklowicz „Cafe museum”

Dwie ostatnie z Merlina. Mialam z tym zamowienie tyle przygod, ze chyba dlugo dlugo sie zastanowie zanim u nich cos zamowie…