ksiazki

Gabriel Garcia Marquez „Kronika zapowiedzianej smierci”

 Bardzo lubie Marqueza. Te bogata jezykowo proze i napiecie, ktore umiejetnie buduje. Tym razem jednak zupelnie nie potrafilam skupic sie na tresci ksiazki, moje zycie osobiste plynie osttanio w zupelnie innym kierunku niz tematyka ksiazki- skutek? Ksiazke „zaliczylam”, muskajac zaledwie po powierzchni, nie silac sie na odkrycie ukrytych znaczen. Bije sie w piersi, ale obecnie nie potrafie, moze wroce do niej z nowym animuszem za czas jakis?

Pokrotce o fabule- obserwujemy jedno wydarzenie z zycia karaibskiego miasteczka- smierc Santiago Nasara, ktory zginal w wyniku wyrownania honorowych porachunkow. Otoz po nocy poslubnej okazalo sie ze panna mloga Angela, stracila cnote juz wczesniej- wlasnie z Santiago, nie zachowujac czytosci az do dnia slubu. Jej bracia postanawiaja rozprawic sie ze sprawca zbrodni. W ksiazce obserwujemy wydarzenia poprzedzajace, rekacje mieszkancow miasteczka przed owym czynem i na wiesc o nim. W koncu tez sam czyn. Nikt nie wydaje sie dawac temu wiary, jakby nie chodzilo o zycie czlowieka… Sami zabojcy- z zawodu rzeznicy- nie odrozniaja swojej profesji od swiadomego morderstwa.

Ksiazka na pewno ciekawa, tylko moment u mnie nieodpowiedni… Nastepnym razem sie poprawie 😉

A teraz czytam cos nieco bardziej odmozdzajacego 😉

ksiazki

Jan Adamczewski „Zielone godziny”

 Ksiazka z polki mojego meza 🙂 Zbior anegdotek mysliwskich sprzed lat. Napisana na tyle przystepnym jezykiem, ze nawet laik raz po raz sie usmiecha. Wiecie co to porostki, ambona, gach? Z tym ostatnim to i ja mialam trudnosci, choc dzieki rozmowie z mezem jestem dosc w temacie.

Polowania w Puszczy Niepolomickiej to takze sentymentalny opis powrotu na lono przyrody, za ktorym teskni kazdy czlowiek. To spotkanie z przyroda, z dzikimi zwierzetami w ich naturalnym srodowowisku. To takze galeria typow ludzkich i typowo meskie srodowisko przygody, adrenaliny, meskiej przyjazni, tego nieoczekiwanego momentu, gdy trzeba podjac decyzje: strzelac cz nie? Ale wspanialy jelen wlasnie patrzy mysliwemu w oczy- nie strzelac… 🙂

Sentymentalna podroz. Warto przeczytac.

ksiazki

Alaa Al Aswany „Kair, historia pewnej kamienicy”

 To zupelny przypadek, ze lektura tej ksiazki zbiegla sie z ostatnimi dramatycznymi wydarzeniami w Egipcie.

Bohaterami sa mieszkancy kairskiej kamienicy Jakobiana w dzielnicy z tradycjami. W ksiazce pojawiaja sie postaci pamietajace Egipt sprzed zmian, Egipt zwiazany z kultura europejska. Tymczasem czasy zmienily sie na gorsze. Rzadzi skorumpowany rzad, wszedzie licza sie ogolnie pieniadze i pochodzenie spoleczne. Miejsce w parlamencie udaje sie jednemu z bohaterow kupic. Udaje mu sie tez kupic zupelnie nowa mloda zone, na warunkach narzuconych przez niego, a gdy jednak sie rozstaja, odprawe dostaje nie ona, lecz jej brat… Mlody chlopak marzacy o karierze w policji zostaje odrzucony ze wzgledu na niskie pochodzenie spoleczne. Rozgoryczony staje sie latwym celem dla agitacji radykalnych odlamow islamskich. Jego kolezanka i pierwsza mlodzienca milosc musi znosic zaloty swoich pracodawcow. Inny bohater podstepem zyskuje intratne mieszkanie. Jest tez watek homoseksualny, gdzie dla bohatera liczy sie chyba tylko przyjemnosc. Wszyscy jakby tesknia za normalnoscia, a nie wiedza jak ja utworzyc. I zaskakuje pozytywne zakonczenie jednej z pary bohaterow. Ale moze rzeczywiscie takie zakonczenie jest osiagalne, jesli sie wszyscy postaraja?

Jedynym mankamentem z mojej strony bylo to, ze nie bylam w stanie spamietac imion wszystkich bohaterow… Egzotyczne nazwy szybko wylecialy mi z glowy… Choc nie wylecialy wyraziste postaci i wstrzasajace historie- to juz zasluga autora.

Film nakrecony na podst. ksiazki byl nominowany w 2007 r. do Oskara.

Wszystko

Pochwale sie tutaj tez- wymianka ksiazkowa

Jakis czas temu chwalilam sie na moim blogu robotkowym, wiec teraz tutaj.

Niedawno bralam udzial w wymiance ksiazkowej organizowanej na blogu u agulki77 http://agulka77.blox.pl/html

Nalezalo wyslac 1 ksiazke i 1 zakladke oraz cos do jedzenia i picia. Oto efekty mojej wymianki. Paczke otrzymalam od doroty-zam, ktora bloga nie posiada. Jako, ze dzis dzien konca wymianki pozwole sobie pokazac, co otrzymalm. Serdecznie dziekuje 🙂

Sama zas wyslalam jedna z takich wycinankowych zakladek. Oraz jedna na zrobiona szydelku.

Tak wzielo mnie na robienie zakaldek, ze zrobilam cala nowa partie, teraz czekam na jakis pomysl, jak je wykoncze, juz cos mi juz w glowie swita 😉

Efekty wykonczenia pokaze oczywiscie 🙂

ksiazki

Andy Andrews „Mistrz”

 Wlasnie te ksiazke z ta wersja okladki pozyczylam calkiem niedawno od znajomej. Czytajac rozne opinie w necie na jej temat doczytalam, ze byla promowana z zamiarem przekazania jej dalej. Tak wiec, nieswiadomie udalo mi sie ten zamiar wypelnic 😉 Swoja droga bardzo ciekawy zabieg promocyjny- juz od poczatku intryguje czytelnika. Tak, jak zapewne mial intrygowac tytul i opis z obwoluty. Poza tym ksiazka bardzo starannie wydana, az chce sie ja wziac do reki. Mimo niewielkiej liczby stron, ma sie wrazenie, ze przeczytac mozna duzo wiecej. Musze przyznac, ze promocyjne zabiegi byly nad wyraz udane, choc ja sama w sobie nie dalam sie im uwiesc. Nie wyczytalm w tej ksiazce zbyt wiele tresci, niestety…

Jest to powiesc poradnikowa, ktora w kilku rozdzialach rozpatruje wydaje sie beznadziejne przypadki z zycia ludzi. Osoba, ktora laczy tych wszystkich ludzi z amerykanskiego nadmorskiego maisteczka jest tytulowy mistrz- staruszek o imieniu Jones, podrozujacy z zagadkowa walizka. Tak naprawde jednak nikt o nim nic nie wie, nie wie nawet jakiej jest on rasy. Narrator Andy (sam autor ksiazki?) probuje wyjasnic jego zagadke.

Ksiazka zapowiada sie niby ciekawie: bo coz to za twor powiesc poradnikowa? Zupelne nowatorstwo w tej dziedzinie. Kilka poradnikow udalo mi sie przeczytac, wiec wiem czego od nich oczekiwac, po powiesci tez wiadomo czego sie spodziewac. A coz to za hybryda? Moze bedzie ciekawa- pomysl wydaje sie ciekawy? Mam warazenie, ze powstala jakby nieco na sile, aby w zajdliwej formie podac czytelnikowi kilka zyciowych madrosci typu: „Najwazniejsza jest perspektywa”, „Idz w strone swiatla”, „najlepsze dopiero przed nami”, az ociekajacych od amerykanskiej filozofii sukcesu… Madrosci slyszanych juz po wielokroc i nie odkrywajacych niczego wielkiego. Do tego ksiazka napisana jest prostym jezykiem, az za prostym, jakby nie wymagala od czytelnika nic wiecej. Pod koniec ksiazki zanajdujemy dodatkowe pytania do rozwazenia- niczym rachunek smienia?

Pomysl ksiazki, jakby zaczerpniety z serialu „Dotyk Aniola”. I ile serial lubilam kiedys bardzo, bo mial ciekawe intrygi, dobre prowadzenie akcji, o tyle tutaj wszystko zdaje sie byc wylozone kawe na lawe bez najmniejszych stran, aby czytelnika czyms zaintrygowac.

Doceniam starania promocyjne, jednak ta ksiazka jest chyba nie dla mnie…

Wszystko

Peter Mayle „Rok w Prowansji”, „Zawsze Prowansja”

            Bardzo wypoczelam przy czytaniu tych lektur. Jakis czas temu czytalam „Rok w Prowansji”, a calkiem niedawno zdobylam „Zawsze Prowansja”. Postanowilam wiec znow przeczytac „Rok” i od razu pozostac w klimacie. Nie zaluje 🙂

„Rok w Prowansji” to kronika pierwszych dwunastu miesiecy po przeprowadzce autora i jego zony do nowo zakupionego domu. Dom jest wprawdzie nowo zakupiony, jednak z rozlicznymi defektami- brak ogrzewania centralnego, niewykonczony podjazd, zapusczony ogrod… I wlasnie w tym rytmie rocznym obserwujemy jak ten dom powoli staje sie domem. Doslownie i w przenosni- obserwujemy prace remontowe i jestesmy swiadkami jak panstwo Mayle odnajduja sie w Prowansji przyjmujac powoli tryb zycia jej mieszkancow, znajdujac przyjaciol, dostosowuja sie do nowego miejsca na ziemi, by pod koniec to miejsce naprawde pokochac. Ksiazka napisana z wnikliwym zmyslem obserwacyjnym jest tez wspaniala uczta dla… podniebienia 😉 Bo zycie przecietnego prowansalczyka koncentruje sie na jedzeniu, a jedzenie jest wyborne…

Podobne klimaty znajdziemy oczywiscie w „Zawsze Prowansja”, choc moze powtorka zaczyna nieco nuzyc. Ostatni rozdzial to podsumowanie- nagle nie jestesmy juz do konca obcy, a nowemu miejscu zamieszkania zawdzieczamy nowe zycie.

Literatura ta nie jest moim zadaniem „przecietnych lotow”, jak zdarzalo mi sie juz czytac w niektorych recenzjach. Wszak to powrot do renensansowego zachwytu nad swiatem. Do pochwaly prostego zycia, pracy, czlowieka, przyjazni.

„Byl to najoczywisciej czlowiek, ktory cieszyl sie kazdym lykiem swojej pracy” „Rok w Prowansji” str. 172

Ksiazki skrza sie tez humorem, pogoda ducha, optymizmem, cieplem.

„(…) a zycie codzienne ma w sobie cieplo, ktorego zrodlem jest nie tylko slonce”. „Zawsze Prowansja” str. 225

Moge za autorem powtorzyc: „Merci Provance”.

Wszystko

Valerie Martin „Wlasnosc”

Ksiazka ma czas akcji w latach dwudziestych XVIII wieku. Miejsce: Ameryka, plantacja bawelny niedaleko Nowego Orleanu. Jakos ciezko mi bylo w to wszystko uwierzyc. Jakbym czytala pozycje fantastyczno-naukowa. Dlaczego? Nie do wiary, ze tak mozna trakowac ludzi- „czarnych”, jak ich wciaz okreslaja w ksiazce. Wlasnosc. No wlasnie, dla mnie w czasach obecnych zupelnie nie do wiary. Stad to skojarzenie z ksiazka fantasyczno- naukowa i jakimis podludzmi, istotami traktowanymi przedmiotowo, zjawiskiem, ktore nie ma prawa istniec we wspolczesnym swiecie. No wlasnie, we wspolczesnym swiecie. Bo dla bohateki ksiazki- Manon, mieszkajacej na plantacji, znudzonej, egoistycznej taki tok myslenia jest najbardziej oczywisty na swiecie. Jak dla mnie to niepojete…

Manon niezbyt lubi swoje zycie- wyszla za maz uciekajac przed bieda, poslubila meza prostaka, niewyksztalconego, brutalnego, nie potrafiacego wczuc sie w polozenie innych. To rowniez wydaje sie normalne- mezczyzni w tamtych czasach traktuja kobiety jak wlasnosc. Hierarchia spoleczna wyglada tak: bialy mezczyzna, biale kobiety, wyzwoleni czarni, czarni niewolnicy… Manon jednak cos posiada,  raczej kogos- jest to niewolnica Sarah, ktora wykorzystuje jej maz, ktora ma z nim dziecko- uposledzonego umyslowo chlopca. Miedzy tymi kobietami obserwujemy trudne do okreslenia napiecie. Manon rozpaczliwie usiluje pokazac swojej niewolnicy „gdzie jej miejsce”. Gdy Sarah ucieka potrafi tylko stwierdzic:
– „Jestem przekonana, ze wszyscy oni pozwalali ci czuc sie bradzo wazna osoba i godna wspolczucia, bezbronna ofiara, a nikt nie zapytal, jak ci sie udalo ujsc i kogo zostawilas na pastwe losu”.

Przewrotne rozumowanie…

Ksiazka godna uwagi.

ksiazki

Mariusz Szczygiel „Kaprysik. Damskie historie”

Jesli mam byc szczera nie spodziewlam sie wiele po tej ksiazce. Moze to ten rozowy kolor okladki i sentymentalny kwiatek na niej nastroily mnie jakos anty? A moze ten nieco infantylny tytul? Nie wiem. Moge jednak z radoscia stwierdzic, ze pierwsze wrazenie bradzo czesto bywa mylace. W przypadku „Kaprysika” rowniez.

Wracajac do tytulu widze jednak po przeczytaniu, ze jest on doskonaly. O czym jest ta ksiazka? Mamy tu 5 histori kobiet wyjatkowych. Ale nie na tyle wyjatkowych aby wspiely sie na piedestaly nauki czy sztuki. Kobiety te laczy jednak to ze sa szczegolne w inny sposob. Janina Turek przez prawie cale zycie spisuje rozne fakty ze swojego zycia pozostawiajac pokoj pelen zapisanych zeszytow. Czy ktos z nas zwraca az tak uwage na szcegoly (szczegolnosc) zycia? Inna bohaterka- Anna z miasta Z. postanowila utworzyc fotograficzna kronike zycia. Co jakis czas pojawia sie u zaprzyjaznionego fotografa z roznymi pomyslami i rekwizytami, bo „moze byc lepsza”. Kolejna opowiesc to historia wrecz detyktywistyczna- poszukujemy odpowiedzi na pytanie co laczy ze soba kilkanascie kobiet z listy na zagubionej kartce z lat 50tych. Czy byly dla kogos wyjatkowe i dlaczego? Historia profesora, ktory postawil swoje zonie pomnik za zycia. A moze chcial upamietnic jedna szczegolna chwile zycia? Wywiad z Izabela Skrybant-Dziewiatkowska legendarna piosenkarka, wystepujaca w Tercecie Egzotycznym pokazuje nam jej niebanale zycie pelne skrajnych doswiadczen i jej wielki apetyt na zycie. Ostatnia opowiesc to listowny dziennik- kronika zycia dwoch pan, ktore przez ponad 50 lat pisaly sobie co tydzien list. Po jakims czasie przerzucily sie na smsy 😉

Ksiazka bardzo ciekawa, zadziwia mnie jak wiele mozna zrobic ze swojego zycia, byc moze czasem ocierajac sie o smiesznosc… Na pytanie czy warto, oczywiscie odpowiadam: tak.

W ksiazce znajdziemy tez wiele zdjec, ktore pomoga nam wczuc sie w opisywane historie. Felietony Mariusza Szczygla ukazaly sie wczesniej w „Wysokich obcasach”.

Polecam!

stosy

Stosik pourlopowy

Przedstawiam wam pourlopowy stosik z malym opoznieniem. Pourlopowy- gdyz wiekszosc ksiazek nabylam na urlopie. Acha- a w domu czekaly na mnie trzy przesylki z ksiazkami 🙂 Dziekuje 🙂

1. Mariusz Szczygiel „Kaprysik”-wlasnie koncze (Szczegolne podzekowanie dla onanieona77 🙂 )

2. Steffen Möller „Viva Polonia”

3. Kristin Hannah „Wenn Engel schweigen”

4. William Whorton „Niezawinione smierci”

5. Laurie Nataro „Autobiografia grubej panny mlodej”

6. Hanka Lemanska „Chichot losu”

7. Teresa Monika Rudzka „Bibiotekarki”

8. Malgorzta Gutowska-Adamczyk „Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy”

9. Ksiazki wybrane „Rieader´s Digest”- Patricia Cornwell „Wilkolak”, Deborah Smith „Miejsce zwane domem”, James Thayer „Piec po dwunastej”, Ann B. Ross „Prawdy pani Julii”

10. Julia Child „Moje zycie we Francji”