Bez kategorii

Amy Noelle Parks „Almost kiss. Nie flirtuj ze mną na fizyce”.

Niedawno wpadła mi w ręce sympatyczna książka dla młodzieży „Almost kiss. Nie flirtuj z mną na fizyce”

Już sam tytuł wywołuje uśmiech na twarzy. Flirt na fizyce? Pierwsza miłość, zakochanie, a do tego szkoła. Co wybrać, na czym się skupić? Te dylematy frapują także głównych bohaterów. Choć przyznać trzeba, ze uczą się w specyficznej szkole. Szkole dla dzieci wybitnie uzdolnionych. Evy i Chaleb znają się od dziecka, dorastali razem, razem chodzili do przedszkola, a potem do szkoły podstawowej. Wybitnie uzdolniona m matematycznie Evy dostała się do wyjątkowej szkoły Newton i namówiła Caleba żeby tez tam się uczył. Bez niego Evy nie mogłaby sobie poradzić. Bowiem cena jej wybitnego geniuszu jest słaba kondycja psychiczna. Evy nie potrafi swobodnie rozmawiać z innymi, nie potrafi odczytywać ich uczuć, gubi się w świecie relacji międzyludzkich. Cierpi także na napady leku. Caleb pomaga jej uporać się z tym wszystkim. Jest jej najlepszym przyjacielem.  „…jest moim kompasem, punktem odniesienia. Moim domem. „- mówi Evy. Evy nie zdaje sobie sprawy, ze Caleb czuje do niej coś więcej i to już od wielu lat. Od wielu lat próbuje ja pocałować i prowadzi swoisty rejestr tych niby-pocałunków. Evy jak na razie nie odnajduje się w swieci relacji damsko- męskich. Wszystko zmienia się, gdy do Newton przybywa nowy uczeń Leo- Jest nike tylko przystojny, ale tez bardzo zdolny i potrafi rozmawiać z Evy o świecie matematyki i fizyki. Jest tez nią zainteresowany jako dziewczyna. Jak zdecyduje serce Evy? W kim się zakocha po uszy?
Przeurocza książka, polecam ja nastolatkom, sam tez przeczytałam z przyjemnością. Sama zawsze marzyłam o takim przyjacielu od dziecka, który jest w moim życiu od zawsze. Tym bardziej miło było poczytać o tym i kibicować bohaterom aby ich drogi się zeszły. Postacie narysowane z ciepłem i nie da się ich nie polubić. Z zainteresowaniem czyta się także o świecie matematyki i fizyki. Warto tez po przeczytaniu tej książki przemyśleć swoje relacje z dziećmi. Czasem to, co wydaje się nam właściwe, jest sporym obciążeniem dla dziecka. Pozwólmy im po prostu być sobą.Książkę otrzymałam przedpremierowo od Wydawnictwa Literackiego.

Bez kategorii

Kelly Barnhill „Kiedy kobiety były smokami”.

Kolejne moje spotkanie z prozą tej autorki. Proza jest bardzo dobra. I szkoda, że moje pierwsze spotkanie nie było tak satysfakcjonujące. Albo może dobrze zrewidować swoją opinię? 😉

Akcja powieści dzieje się w latach 50tych ubiegłego wieku. Rolą kobiety jest prowadzenie domu, bycie matką i podporządkowanie się mężczyźnie. Jednak co się stanie z kobietami, które nie chcą się temu podporządkować? Po prostu zostają smokami! Zostawiają swoje domy i rodziny i żyją wolne jako smoki. W książce poznajemy historię Alex, której matka porzuciła swoje marzenia o karierze naukowej, stając się żoną i matką. Jej siostra Marla w pewnym momencie wybiera nieskrępowaną wolność i przemienia się w smoka. Odtąd Alex zyskuje nową siostrę Beatrice, która tak w zasadzie jest jej kuzynką, co zostaje ukrywane, bo wiedza o smokach jest ukrywana i nie akceptowana w społeczeństwie. Kiedy jej matka umiera Alex musi zająć się sobą i siostrą i jest zdana tylko na siebie. Ona również marzy o studiach i osiągnięciu czegoś więcej. Czy jej się to uda? I jaką rolę odegrają w tym smoki?

Przepiękna opowieść, manifest feministyczny, który napotyka na fantastykę i poetyckie ujęcie tematu. Może nieco jednostronne. Jedyną pozytywną męską jest tu tylko starszy naukowiec profesor Gänz. Może ten zabieg na potrzeby powieści jest właściwy. Może jest to powieść tylko dla kobiet? A może to po prostu literacka baśń, która pilnuje reguł i wyraźnego podziału na dobro i zło? Muszę się zastanowić… Mnie książka się podobała. Ciekawa jestem Waszych opinii!

Za udostepnienie książki dziękuje Wydawnictwu Literackiemu.

Bez kategorii

Marian Keyes „Wakacje Rachel”.

Ksiazke czytałam bardzo długo, nie dlatego, ze mi się dłużyła, ale dlatego, ze po drodze przeczytałam kilka innych książek. Miałam więc tzw. przeskoki, gdzie musiałam sobie przypomnieć fabule. Mimo tego dziwnego czytania czytała się naprawdę dobrze. Na pewno jest to książka sprawnie napisana, obfituje w momenty pełne humoru. Jest tez pełna ciepła, mimo, ze tematyka tej książki nie jest do końca moja. Ale dzięki niej można uwierzyć w siebie, sile rodziny, przyjaźni, prawdziwej miłości….

Rache Welsh miesza w Nowym Jorku z daleka od swojej irlandzkiej ojczyzny. Żyje szybko i nie stroni od imprezowania często wspomagając się wszystkimi wyskokowymi używkami. Narkotyki są dla miej na porzadku dziennym, a impreza bez dawki koki nie może się odbyć. Wszystko kończy się jednak zagrożeniem życia Rachel i jej pobytem w szpitalu. Rodzina przywozi ja do domu i umieszcza w ośrodku odwykowym tzw. klasztorze. Na początku Rachel widzi ten pobyt jako ekskluzywne wakacje, gdzie czeka ja SPA i inne atrakcje. Z czasem pobyt okazuje się zupełnie czymś innym niż oczekiwała, a praca nad sobą nie jest łatwa. Czy Rachel uda się pokonać swoje złe przyzwyczajenia i odmieniona powrócić do swojego życia?

Książka jest ciekawa, tak jak pisalam wcześniej dobrze się czytała. Ciekawie było zajrzeć do psychiki osoby uzależnionej i przeżyć z nią różne wzloty i upadki. Tylko czy mi jest to potrzebne? Nie wiem. Naprawdę zżyłam się z bohaterka i życzyłam jej jak najlepiej. Jednocześnie miałam poczucie, ze jej problemy są takie dalekie ode mnie. Ciekawa lektura. Polecam.

Bez kategorii

Jacqueline West „Tajemnica Lost Lake”

Witajcie!

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego miałam okazje przeczytać najnowsza powieść Jacqueline West „Tajemnica Lost Lake”.

https://www.wydawnictwoliterackie.pl

Dodatkowo otrzymałam przemiły drobiazg w postaci klieszonkowej lampki. Mogę więc czytać po nocach nie przeszkadzając nikomu 😉

Książka jest rzeczywiście warta tego, żeby czytać po nocach 😉 Bardzo wciągająca. Polecam ja waszym dzieciakom.

11letnia Fiona właśnie z cala rodzina przeprowadziła się do małego miasteczka Lost Lake. jest to bardzo wygodne dla jej siostry Arden, która z zapałem trenuje łyżwiarstwo figurowe. W nowym miejscu zamieszkania ma ów wiele bliżej do hali treningowej. Wszyscy wydają się zadowoleni z nowego rozwiązania, jednak Fiona traci swoich zaufanych oprzojacioil i czuje się samotnie w nowym miejscu. Pewnego dnia w starej bibliotece znajduje książkę, która jest bardzo ciekawa i, jak się okazje opisuje wydarzenia, które miały miejsce właśnie w Lost Lake. Jaka tajemnice kryje to miejsce? Czy Fionie uda się ja rozwikłać i czy uda jej sile znaleźć nowych przyjaciół? 

Książka jest bardzo ciekawa. Ciekawie napisana, z wciągająca fabuła. Dostrzegam w niej tez pochwale czytania w obecnych czasach, gdy dzieciaki raczej przesiadują przy smartfonach, Nintendo i komputerach.  Może warto podsunąć te ksiazke waszym dzieciakom i zachęcić do czytania? 😉 Polecam!

Bez kategorii

David Steinte- Rast „Die Achtsamkeit des Herzens”.

David Steindl-Rast jest austriacko-amerykanskim mnichem, założycielem wspólnoty Center for Spiritual Studies. Jest tez nauczycielem ZEN i filozofii chrześcijańskiej. Wielokrotnie publikował liczne dzieła na temat wiary chrześcijańskiej, podróżował po całym świecie z odczytami. Niestety nie udało mi sie dostać tej pozycji w języku polskim, a w oryginale jednak nie odważyłam się przeczytać. Mój angielski nie jest aż tak zaawansowany. 😉 Dlatego po niemiecku.

Uwaznosc serca- tak można by przetłumaczyć ten tytuł. Jak chrześcijanin może poprawić swoje życie, jak sprawić, by stalo się bardziej wartościowe i spełnione? Autor bazując na własnych doświadczeniach spirytualnych, życiu w zakonie kontemplacyjnym, a także na wybranych fragmentach Pisma Świętego ukazuje drogę do poznania Boga. Może nie zawsze jest ona łatwa i oczywista, ale na pewno warto wsłuchać sile w siebie i za nią podążać. Wtedy odnajdziemy Boga w nasze codzienności, a nasze życie nabierze sensu.

Polecam, choć wiem, ze nie ma po polsku, ale może uda Wam się przeczytać w inny języku? 😉

Bez kategorii

Grzegorz Musiał „Tamara, siostra wulkanu”.

„Tamara, siostra wulkanu” jest kontynuacją powieści „Ja, Tamara”, która miałam okazje czytać w 2020 roku i zrecenzowałam ja tutaj.

Wtedy bardzo czekałam na dalsze losy Tamary Łempickiej. Bardzo sie cieszę, że dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zysk i s-ka miałam okazję przeczytać kontynuację tej powieści.

Książka rozpoczyna się w momencie, gdy Tamara wraz z mężem przybywają do Ameryki. Udało im się wyjechać tuż przed wybuchem 2giej wojny światowej. W Europie Tamara była popularną i uznaną malarką, natomiast na nowym gruncie musi od nowa zbudować swoją sławę. Nie jest to łatwe, gdyż mentalność amerykańska bardzo różni się od europejskiej. Tamara poznaje nowe środowisko początkowo w Nowym Jorku, a potem w Los Angeles. Spotyka sławnych polityków, aktorów, aktorki i innych malarzy. Podtrzymuje znajomość z pisarzem Ernestem Hemingwayem. Jednocześnie Tamara nie zapomina o Europie i Polsce, na emigracji próbuje pomóc rodakom Polsce, spotyka się z Polakami, którzy tak jak i ona uciekli przed wojną. Pomaga swojej córce przedostać się z Polski do Ameryki. Następnie próbuje odnaleźć się w powojennej rzeczywistości. Pod koniec życia osiada w Meksyku. Cały czas jest wierna swojej wizji sztuki. Trochę ekscentryczna baronowa z pędzlem, jak nazywają ja w Ameryce, zachwyca oryginalnością i swoją własną droga aż do samego końca.

Nie zawiodłam się na tej powieści, jest bardzo ciekawa i cieszę się, ze Grzegorz Musiał przybliżył nam postać tej wybitnej polskiej artystki. Książkę nie czyta się łatwo, jednak jest warta przeczytania. Amerykański świat okazuje się być równie fascynujący jak ten w Europie, a postać malarki bardzo współczesna. Serdecznie polecam.

Bez kategorii

Mitch Albom „Wtorki z Morriem”

Morrie jest profesorem uniwersyteckim po 70tce. Nadal uczy, bo sprawia mu to przyjemność. Prowadzi spokojne i dobre życie. Wszystko zmienia się, gdy dowiaduje się o śmiertelnej, nieuleczalnej chorobie. Koniec jest naprawdę bliski. Morrie postanawia dobrze wykorzystać czas jaki mu pozostał. Cieszy się każdą otrzymaną chwilą. Udziela wywiadów dla telewizji, odnawia znajomosci. Jedna z nich jest sam autor książki Mitch Albom. Był on kiedyś studentem Moriia, teraz po latach przypadkiem dowiaduje się o jego losie i postanawia już go nie opuścić aż do samego końca. Tych dwoje spotyka się co wtorek, a profesor udziela swojemu uczniowi ostatnich, najważniejszych lekcji.

Wzruszająca książka, autentyczna, prawdziwa. Książka o umieraniu a zarazem o życiu. O tym, jak przeżyć je, by było wartościowe. Czy mnie też to się uda?

„Niczego nie da się porównać z doświadczeniem wychowania dzieci. To wszystko. Tego nic nie jest w stanie zastąpić. Ani związek przyjaźni. Ani związek kochanków. Jeśli chcesz doświadczyć całkowitej odpowiedzialności za drugiego człowieka, a także nauczyć się kochać i stworzyć najgłębszą z możliwych więzi, to powinieneś mieć dzieci.”

Nawet nie wiedziałam, ale jest film na podst. tej książki. Może udałoby się gdzieś obejrzeć?

Książkę w postaci elektronicznej otrzymałam od wydawnictwa Zysk i s-ka.

Bez kategorii

Stina Jensen „Insel blau”

Urocze czytadło niemieckiej autorki, które przeczytałam w oryginale. Takie pozycje raczej powinno się czytać w oryginale, gdyż są mocno osadzone w tutejszej rzeczywistości. Svea jest nauczycielka w Oldenburgu. Na fryzyjskiej wyspie Langeoog mieszka jej jedyna rodzina-ukochany dziadek. Rodzice dawno temu zginęli w katastrofie na morzu. Znienacka Svea dowiaduje się, ze na tej wyspie odziedziczyla niewielka lokalna knajpę. Svea postanawia na razie incognito poznać te knajpę. Tu poznaje bardzo interesującego wynajmującego lokal i prowadzącego te knajpę Jana. Svea jest jednak w stałym związku z Tobim, który właśnie się jej oświadcza. Jednak Svea podświadomie czuje, ze coś w tym związku nie gra, a serce wyrywa jej się do Jana. Svea postanawia na chwile odpocząć i wybiera się na Majorkę, gdzie spotyka swoją dawna miłość Miguela. Czy uczucie miedzy nimi nadal istnieje?

Książka jest dosyć chaotyczna, bohaterka miota się miedzy trzema mężczyznami i trudno naprawdę uwierzyć, do ko tak naprawdę coś czuje. W książce niewiele jest treści. Nie znajdziemy w niej nic głębszego. Można przeczytać w ramach relaksu i zabicia czasu. Na uwagę zasługują opisy uroczej fryzyjskiej wyspy Langeoog. Może warto byłoby się tam kiedyś wybrać?

https://www.langeoog.de

Książkę otrzymałam gratisowo od księgarni Thalia.de.

Bez kategorii

Kate Jacobs „Piątkowy Klub Robótek Ręcznych”.

Gorgia Walker jest mama samotnie wychowująca 13stoletnia córkę. Jest także właścicielka sklepu z bloczkami na Manhhatanie. Ze wszystkim musi sobie praktycznie dawać radę sama. Jednak w niedługim czasie znajduje grono przyjaciółek, które początkowo były jej klientkami. Wspólnie zakladaja Piatkowy Klub Robotek Ręcznych, spotykaja się regularnie co piatek dzieląc się swoimi problemem, kłopotami i troskami. Mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji. Tymczasem w życiu Gorgi pojawiają się zmiany, na ktore początkowo nie wie, jak ma zareagować. Pojawia się ojciec Dakoty, ktiory żałuje swego błędu sprzed lat i z chęcią uczestniczyły w jej życiu. Także zaginiona przyjaciółką Cathy postanawia naprawić bkledy z przeszłości i odnowić kontakty z Goirgia. Jak ona sobie z tym wszystkim poradzi?

Książka ciepło napisana, może się po prostu spodobać. Przywiązujemy się do bohaterów, z zainteresowaniem śledzimy ich poczynania. Jednak w trakcie czytania nie mogłam się pozbyć prób porównywania z podobna książka Debby McComber. Ciekawe kto pierwszy wpadł na pomysł napisania książki o spotkaniach robotowych? Mimo wszystko nie żałuje, ze ja przeczytałam. Słyszałam, ze jest tez druga część?

Książkę przeczytałam dzięki akcji Wędrująca książka na blogu https://czasdlahaftu.blogspot.com/?m=0.

Bez kategorii

Kelly Barnhill „Ogrzyca i dzieci”

Przedziwna opowieść. Już raz w tym roku miałam okazję spotkać się z prozą tej autorki. Były to opowiadania dla dorosłych, które przyjęłam niezbyt dobrze. Dlatego z rezerwą podchodziłam do tej książki. Niepotrzebnie. Tym razem po prostu się nie zawiodłam. Jest to pełna uroku opowieść dla dzieci, jednocześnie przepełniona niewypowiedzianym smutkiem. Na szczęście, jak każda taka opowieść i ta dobrze się kończy. Po prostu cudowna bajka.

We Wdoligliźnie od lat nie dzieje się najlepiej. Kiedyś było to małe, ale pełne uroku miasteczko. Wszystko skończyło się, gdy spłonęła miejscowa biblioteka. Nagle ludzie nie znajdowali powodu, żeby razem się spotykać, każdy zaczął dbać tylko o swoje interesy. Do tego nagle na obrzeżach miasteczka zamieszkuje dziwna ogrzyca ze stadem owiec, której przyjaciółkami są wrony. Najbardziej na stosunkach panujących w miasteczku cierpią dzieci w sierocińcu, gdzie dosłownie brakuje wszystkiego: odzieży, jedzenia… Dzieciaki cierpią biedę i na nic się zdają wysiłki przełożonej i jej męża Mirona. Para staruszków po prostu nie radzi sobie z zaistniałą sytuacją. Dobrze, że mogą liczyć na tajemniczego darczyńcę, który co noc obdarowuje sierociniec świeżymi warzywami. A może mógłby pomóc burmistrz miasta, słynny pogromca smoków? Dzieci postanawiają szukać rozwiązania na własną rękę i znajdują nieoczekiwaną sprzymierzęczynię.

Książka jest po prostu pięknie napisana zarówno w warstwie fabularnej jak i językowej. Niesie ze sobą uniwersalne przesłanie o przyjaźni i potrzebie wzajemnej pomocy. O tym, że nawet w beznadziejnej sytuacji można na kogoś liczyć i wystarczy po prostu chcieć. Uczy także tolerancji dla odmienności. I choć przez większość czasu jest w niej smutek, to jednak pozytywne przesłanie to coś co uda nam się wynieść z tej lektury.

Gorąco polecam!

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego.