Wszystko

Ryu Murakami „Dzieci ze schowka”

Dzieci ze schowka - Ryū Murakami Melduje, ze zmeczylam te ksiazke. A ona mnie  😉 No moze nie do konca adekwatne te wyrazenia- po prostu ogromnie dlugo mi sie zeszlo z lektura. Ponad miesiac. Lektura nielatwa w odbiorze, ale warta przeczytania.

Tytulowe dzieci ze schowka to dwojka chlopcow: Hashi i Kiku. Porzuceni przez matki jako niemowleta w dworcowych schowkach na bagaz wychowuja sie najpierw sierocincu u siostr zakonnych. Okazuje sie, ze obaj sa autystyczni. Jako terapii sluchaja w wyciszonym pokoju tajemniczego dzwieku, ktory pomaga im zaakceptowac swoj los. Potem zostaja adoptowani przez pare starszych ludzi i spedzaja dziecinstwo na odosobnionej wyspie. Pewnego dnia 16stoletni Hashi ucieka z domu do Tokio, postanawia odszkac swoja matke. Kiku wraz z przybrana matka wyruszaja na poszukiwania przybranego brata. Wielkie miasto zupelnie zmienia obu chlopcow. Hashi poszukuje tez tajemncizego dzwieku, ktorego sluchal podczas terapii i zostaje piosenkarzem. Kiku porzucajac kariere sportowa wiaze sie z dosc ekscentryczna dziewczyna i wspolnie postanawiaj odszukac zaginiony ladunek z dziwnym lekiem, ktory moze odmienic losy swiata. Jedn z chlopcow pod koniec powiesci znajduje sie w wiezieniu, a drugi w szpitalu psychiatrycznym. Mialam wrazenie, ze tam wlasnie losy MUSZA zaprowadzic naszych bohaterow. Ksiazka obfituje w dziwne watki, swiat jest pokrecony, znieksztalcony… Pelno w nim strachu i okrucienstwa. Autor skupia sie na tym co na swiecie zle. Dosc czesto opisuje swiat widziany oczyma bohaterow z najdrobniejszymi szczegolami. A nie dostrzegaja oni np. slicznego slonca i usmiechnietych ludzi, a zebrakow, atakuajce psy, prostytuki szukajace klientow… Byc moze jest to wynikiem ich poczucia odrzucenia, niesparwiedliwosci jaka dotknela ich u samego poczatku ich zycia. Obsesujnie pragna sie dowiedziec, kto byl ich biologicznymi matkami (Swoja droga zastanawia mnie, czemu p. R.Murakami ani razu nie wspomina o biologicznych ojcach… Ich nie chca poznac bohaterowie???) Jedynymi zyczliwymi im osobami sa chyba tak naprawde tylko przybrani rodzice, ale i oni nie potrafia pomoc chlopcom. Mimo wszystko ksiazka konczy sie bardzo optymistycznym przeslaniem: Warto zyc! Mysle ze wrato przeczytac tez te ksiazke, mimo ze ja ja nieco zmeczylam… 😉

Wszystko

Nancy H. Kleinbaum „Stowarzyszenie umarlych poetow”

Wrocilam wczoraj z wyjazdu. Zmeczona wciaz jestem dokumentnie, nie moge dojsc do siebie. Co nieco sie „oblowilam sie” w Biedronce, bo byl ksiazki po 7 zl! Ale ogolnie to najwiecej wypoczywalam na lonie rodziny i natury 😉

A teraz juz recenzja ksiazki, ktora przeczytalam jeszcze przed wyjazdem.

 

Stowarzyszenie umarłych poetów - Nancy H. Kleinbaum Film swego czasu, gdy byl w kinach zrobil na mnie ogromne wrazenie. Sama bylam wtedy w wieku glownych bogaterow. I takie historie byly po prostu bardzo nosne, trafily na podatny grunt 😉 Jest to chyba jeden z pierwszych tego typu filmow o odwaznym, lamiacym konwenase nauczycielu. Potem byly jeszyzcze „Gangsters Paradise”, czy „Usmiech Mona Lisy”. Po krotce o tresci, choc wydaje mi sie, ze jest powszechnie zna. W latach 50tych XX wieku w szacownej szkole prywatnej dla chlopcow im. Weltona rozpoczyna prace John Keating- nauczyciel literatury angielskiej. I choc wydawac by sie moglo, ze literatura i poezja to regulki do wyuczenia na pamiec, nietypowemu nauczycielowi udaje sie zaszzcepic w swoich wychowankach pasje do slowa a zarazem do pasje zycia pelna piersia. Do zycia w zgodzie z wlasnymi przekonaniami. Chlopcy poczynaja inaczej spogladac na swoje zycie. Potajemnie spotykaja sie w nocy w Stowarzyszeniu Umarlych Poetow, aby czytac poezje i rozprawiac o swiecie i wlasnym zyciu. Niestyte jeden z nich nie wytrzymuje presji otoczenia niezgodnej z wlasnym zyciowym powolaniem. Dochodzi do tragedii i nieslusznych oskarzen. Czy mlodzi ludzie podolaja odpowiedzialnosci i sprostaja swoim idealom?

 

Film, jak juz napisalam swego czasu wywarl na mnie ogromne wrazenie. Szczegolnie kreacja Robina Wiliamsa jako Johna Keatinga jest nie do zapomnienia. Ksiazka napisana zostala na podstawie jednej z pierwszych wersji scenariusza. Oszczednie dozowane emocje i dosc suchy styl nie sa jednak minusem. Cyztajac mialam przed oczyma oczywiscie sceny z filmu. Nie jestem pewna, czy ksiazka by sie tak dobrze czytala, gdyby kolejnosc byla odwrotna- najpierw ksiazka, potem film… I juz sie nie przekonam 😉

 

Wszystko

Martina Borger & Maria Elisabeth Straub „Kleine Schwester” („Mlodsza siostra”)

 Poruszajaca lektura… Czyz dramat dziecka nie poruszy kazdego? A do tego dramat opowiedziany glosem innego dziecka? Lektura nie dajajca spokoju. Historia, w ktora nie mozemy uwierzyc, ze dziala sie naprawde…

Ela, Carl i Lilly sa na pozor szczesliwa rodzina. Lilly ma 10 lat, Ela pracuje jako przedszkolanka, Carl ma wlasna firme malarstwa pokojowego. Wszyscy kochaja sie i zyja w harmonii. Dopoki Ela nie zapargnela kolejnego dziecka, a proby spelzly na niczym. Ela popada w depresje, Lilly spedza kilka miesiecy z dala od domu u starszej pani- ciotki Belli. Po powrocie zdaje sie, ze w szystko zmierza znow ku dobremu, bo rodzice znalezli rozwiazanie problemu- przygrana 5lertnia dziewczynke z sierocinca. To rozwiazanie prowadzi jednak do  nieuchronnej tragedii, gdyz z Lotta jest w iecej problemow niz poczatkowo zakaldano. Do tego dochadza problemy zdrowotne Carla, przeprowadzka, utrata pracy przez Ele, problemy finansowe… Jedynie Lilly wyczuwa intuicyjnie, ze cos jest „nie tak” i to ona w koncu, mimo wielu oporow, znajdzie jedyne sluszne rozwiazanie…

 

Poruszajaca opowiesc. Wielokronie pytalam sie, gdzie jest „sprawiedliwosci na tym swiecie”. Dlaczego urzad adopcyjny tak szybko zgodzil sie na wydanie dziecka osobie z tak powaznymi psychicznymi problemami. Ale tez czemu nikt z otoczenia nie interesowal sie ta rodzina. W ksiazce wielokrotnie pojawiaja sie osoby sasiadow, wymieniane z nazwiska, nauczycielka. Bardzo podobala mi sie postac ciotki Belli, ktora jakby symbolizowala samo sumienie Lilly, to, co jest wlasciwe. Smutna, poruszajca lektura, ktora wam polecam, jesli macie odwage zmierzyc sie takimi historiami…

„Manche Leute sagen, man kann viele Menschen gleichzeitig gleich stark liebhaben, das stimmt aber nicht. Man kann es vielleicht, aber man darf es nicht, man muß sich entscheiden”

str. 171

Wszystko

Espido Freire „Zmrozone brzoskwinie”

Zmrożone brzoskwinie Chyba ostatnio moda na robienie z opowiadan powiesci… Tak tez i tutaj kilka opowiadan polaczono zgrabnie w calosc za pomoca wspolnych bohaterow z jednej rodziny. Wspolczesna proza hiszpanska… Kilka watkow jakby wydawalo sie zbednych, a kilka chcialo by sie poszerzyc. Ale to juz nie moja rola, a moze byl to zamierzony zabieg autorki? Ksiazka rzeczywiscie ciekawie napisana, choc sama akcja niezbty skomplikowana…

Pewnego lata na hiszpanskiej prowincji zaginela bez wiesci dziewczynka o imieniu Elsa. Mimo usilnych poszukiwan nigdy sie nie odnalazla. Jej dwoch braci przysiega nigdy o niej nie zapomniec. Swoje corki po latach nazwali imieniem zaginionej siostry. Minelo wiele lat- duza Elsa jest stateczna i zrownowazona malarka, mala Elsa tak naparwde nie wie co poczac ze swoim zyciem i dostaje sie w sidla sekty. Zbieznosc nazwisk staje sie dla duzej Elsy zagrozeniem, ucieka do domu dziadka przed pogrozkami sekty. Tutaj znajduje spokoj, ale tez cienie z przeszlosci rodzinnej i wlasnej… Co tak naprawde wydarzylos ie przed wielu laty z pierwsza Elsa?

Jesli chcecie poczytac nowoczesna proze- polecam 🙂

Wszystko

Robert M.Pirsig „Zen i sztuka obslugi motocykla”

 Utknelam w tej ksiazce na dobre. Dlugo i zmudnie sie czytala. Czasem na dzien ze 2-3 kartki, czasem wiecej… Nie wiem, czy to „zasluga” tego, ze czytalam ja po niemiecku… Nie sadze. Ale intrtyguje mnie wciaz jeszcze… Ogromny niepokoj w niej…

Ksiazka jest opowiescia o motocyklowej wyprawie w latach 70tych ubieglego wieku glownego bohatera wraz z 11stoletnim synem na zachodnie wybrzeze Ameryki. Przez kilka pierwszych dni w wyprawie towarzyszy im para przyjaciol. Pozniej jednak jest juz tylko ojciec i syn…

 

…oraz wiele niepokojacych przemyslen bohatera na temat sensu istnienia- co jest tak naprawde wazne w zyciu, co liczy sie najbardziej?

Ksiazka choc tak trudna i niestereotypowa stala sie mainfestem amerykanskiego pokolenia hippie. Wszystkich ktorzy walczyli przeciwko skostanialemu spoleczenstwu pelnemu schematow. Glownego bahatera ta walka doprowadzila na krawedz szalenstwa. Pokazala jednak rowniez to, co tak naprawde istotne… Spojrzcie tylko na zdjecie ojca i syna na motorze… Czasem slowa nie wystarcza…

Obiecuje sie czytelniczo poprawic… 😉 Choc czytanie to nie wyscigi sprinterskie, prawda? 😉

Wszystko

N.M.Kelby „Biale trufle”

 Ksiazka, ktorej bohaterem jest Auguste Escoffier- slynny francuski kucharz, ktory w XIX w. zrewolucjonizowal kuchnie. Byl tworca wielu slynnych dan i tworca nowoczesnych restauracji przyhotelowych- zwiazany z londynskim hotelem Ritz i parsykim Carltonem. Chyba kazdemu z nas zdarzylo sie uslyszac o melbie brzoskwiniowej? Glowna rewolucja w kuchni byl sposob podawania potraw, odejscie od ciezkich zawiesistych sosow, gotowanie oparte na intuicji… Ale chyba zaraz rozpisze sie o kuchni zamiast o ksiazce  😉 Zainteresowanych odsylam do mojego kulinarnego bloga 😉 www.zkartoflanegopola.blox.pl

Bohaterem ksiazki jest nie tylko sam slynny kucharz, ale i jego zona- oboje juz w podeszlym wieku, na progu smierci, schorowani, pogrozeni w dlugach… Pozostaje jedynie jedna wierna sluzaca Sabine, ktorej slynny mistrz przekazuje tajniki gotowania. Przekazuje jej rowniez ostatnie swoje dzielo- potrawe przygotowana z mysla o zonie, potrawe, ktora mialaby ocalic ja od zapomnienia, ktorej podstawa sa biale trufle.

Ksiazka czytala sie dosc nierowno- fragmenty o gotowaniu, o sztuce kulinarnej zachwycaly. Byla to tez ksiazka o historii, o trudnych czasach, o przyjazni kucharza ze slynna aukorka Sarah Bernhard. Niektore pasaze przytlaczaly, robilo sie tej ogolnoswiatowej historii za duzo, za ciezko. Ogromnie podobalo mi sie zakonczenie i symboliczen znaczenie bialych trufli. Ten wlasnie niezwykly,  rzadki i bardzo cenny skladnik Escoffier uczynil najwazniejszym w ostatnim swoim daniu poswieconym zonie. Slawa i warosc polozone na solidnych podwalinach- bo w daniu skomponowanym z prostych skladnikow dopiero wierzcholek to to, co najcenniejsze, ale bez solidnej podstawy pewnie by go w ogole nie bylo. Gdyby nie zona Escofier nie zaszedl by az tak daleko. Zona, z ktora przez wiele lat mieszkali osobno, a ktora wspierala go z daleka przejumjuc ciezar troski o dom, rodzine i wychowania dzieci. Czy jednak to danie rzeczywiscie jest warte niesmiertalnosci? I kto o tym zadecyduje?

Polecam ksiazke nie tylko fascynatom gotowania. Naprawde zajmuje nie tylko w warstwie fabularnej ale i warstwie symbolicznej.

Wszystko

Santa Montefiore „Smak szczescia”

Smak szczęścia Lubie te autorke. Ktos kiedys napisal, ze jak sie przeczyta jedna ksiazke Santy Montefiore, to chce sie przeczytac wszystkie. Jak dotad tylko jedna niezbyt mi sie podobala („Cyganska Madonna”). Ale i tak ogromnie lubie styl tej autorki, wiem, czego sie po niej spodziewac, ale i tak jakos nie wieje od jej ksiazek nuda. Fenomenalna! 😉 Potrafii niebanalnie pisac o banalach. Bo czy zycie jest dosc czesto zlozone z banalow? 😉 Ale sztuka jest wydobyc z najprostszych tematow dobre przeslanie. Tym razem przeslanie o sileprzyjazni, o glupocie niedoceniania tego co sie ma…

Angelica jest dosc poczytna autorka ksiazek fantasy dla mlodziezy. Ma udana rodzine- meza finansiste i dwojke dzieci. W sumie nie brak jej niczego: spelnia sie w pracy, ma grono wspanialych przyjaciolek, stac ja na drogie ubrania, ma piekny dom… ale… Cos w jej zyciu sie lamie- do zwiazku wkrada sie nuda i rozgoryczenie. Na jednym z przyjec Angelica poznaje przystojnego Jacka- przybysza z Polodniowej Afryki, z ktorym zaczyna laczyc ja porozumienie duchowe i fascynacja… Do czego to doprowadzi? Czy dla kilku chwil szczescia warto poswiecic dotychczasowe zycie?

Ksiazki Santy Montefiore rozgrywaja sie zazwyczaj w kilku plaszczyznach- czasowo autorka opowiada historie ciagnace sie przez pokolenia, przestrzennie wyrusza z czytelnikiem na rozne kontynenty. Tym razem zabraklo tej rozleglej perspektywy czasowej, choc mamy pewnie odniesienia do przeszlosci- watki poboczne dziecinstwa Angeliki, czy tez chwil dotyczacych pierwszych lat malzenstwa z Olivierem. W kwestii przestrzenej autorka zabiera nas do Poludniowej Afryki. Tam Angelica naprawde odnajdzie siebie. Na co sie zedcyduje?

Polecam te niebanalna ksiazke 😉

Wszystko

David Schickler „Pocalunki na Manhattanie”

Pocałunki na Manhattanie - David Schickler Ksiazka ta niesie w sobie jakis niepokoj. Niby o zwyklych ludziach, niby taki zwyczajny zbior obowiadan, ale… No wlasnie cos w tej ksiazce nie daje czytelnikowi spokoju. Czasami mialam ochote sie zapytac, co tak naprawde jest „normalne”… Bo bohaterowie opowiadan Schicklera jak dla mnie sporo od normalnosci odbiegaja. Laczy je wspolne miejsce zamieszkania, praca, wspolne party na ktorych sie spotykaja. Na codzien pracuja jako: ksiegowy, makler, aktor, dziennikarka, nauczyciel, ksiadz… Ale ksiegowy ma za soba trudne dziecinstwo i od czasu do czasu rozmawia z… winda. Makler w dziecinstwie przezyl traume zwiazana z tragiczna smiercia brata… Aktor tak naprawde nie ma aktorskich zdolnosci… Dziennikarka widzi tylko wynaturzenia na swiecie i tylko o nich potrafii pisac… Nauczyciel zakochuje sie w uczennicy… Ksiadz twierdzi, ze potrafii przeniknac intelekt Boga…

Opowiadania sa naprawde ciekawe. Bardzo pozytywnie zaskoczylo mnie zakonczenie- pelne optymizmu i wiary w ludzi. Spodziewalam sie po tej mrocznej i dziwnej atmosferze ksiazki czegos innego. Ksiazka warta przeczytania, frapuje i zaciekawia, z pewnoscia o niej nie zapomne… Lecz nie wiem, czy siegne po nia raz jeszcze… Nie wiem, czy chce powrocic do nieco dziwnego, „nienaturalnego” swiata…

Wszystko

Candance Camp „Czarny brylant”

 Ksiazke skonczylam juz jakis czas temu i probuje cos o niej napisac, ale mi nie idzie. Znow podejscie do kryminalu i znow klapa. Jak na razie udanym kryminalem byl tylko dla mnie „Tunel” M.Parys. No nie idzie mi ten gatunek i juz. Dosc juz mam kiepskich pomyslow i niespojnych sztucznych szczegolow, niby zaplatanych nitek akcji, ktore autor(ka) konczy bez zadnych przemyslen. Ksiazka napisana ogromnie topornym jezykiem, bez krzty finezji. Przemyslenia bohaterow wylozone kawa na lawe, szczegoly obyczajowe jak dla mnie malo prawdopodobne… Ble 😦 Streszczenie sciagnelam ze strony empiku dla zainteresowanych. Sama nie jestem w stanie juz o tej ksiazce pisac. Prosze o wybaczenie.

„Piękna Kyria Moreland pewnego dnia otrzymuje rzeźbioną szkatułkę z czarnym brylantem. Kto i dlaczego przysłał jej ten nieoczekiwany podarunek? Dlaczego został zabity posłaniec? Jaki mroczny sekret kryje szkatułka? Kyria chce znaleźć odpowiedzi na te pytania.

Pomoc oferuje jej Rafe McIntyre, przyjaciel rodziny, przystojny i energiczny Amerykanin. Ani Kyria, ani Rafe nie wiedzą, jak wielkie niebezpieczeństwo na siebie ściągają, próbując rozwikłać tajemnicę szkatułki i czarnego brylantu…”

Zrodlo: http://www.empik.com/czarny-brylant-camp-candace,p1049656302,ksiazka-p